• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Na podbój świata

    Marta Deka i Krystyna Piotrowska

    |

    Gość Radomski 05/2013

    dodane 31.01.2013 00:15

    Na Ukrainie doświadczyła prostoty wiary, we Francji odradzającego się Kościoła. – W wielu sytuacjach nie zastanawiamy się, czego chce od nas Bóg. A to jest najważniejsze. Szukanie i pełnienie Jego woli – mówi s. Gemma.

    Gdy opowiada o swoim życiu, dwa razy powtarza słowo cud. Ten pierwszy zdarzył się, gdy przyszła na świat. Pojawiły się problemy, dusiła się, nie mogła oddychać. Ochrzcili ją w szpitalu. Otrzymała na imię Jadwiga, a mama zawierzyła jej życie Matce Bożej. Po raz drugi słowa cud użył lekarz, gdy miała 3 lata i z powodu rozlanego wyrostka robaczkowego trafiła do szpitala. Ponownie otarła się o śmierć. Dziś s. Gemma mówi, że żyje dzięki Bożej łasce i Maryi.

    Palec Boży

    Siostra pochodzi z Podkarpacia, z małej wioski położonej nieopodal Dukli. Wraz ze swoją przyjaciółką z lat szkolnych po jednych z rekolekcji poczuły, że chcą rozpocząć życie we wspólnocie zakonnej. Jej przyjaciółka szybko zdecydowała się na Zgromadzenie Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus. Decyzję podjęła po rozmowie z siostrą z tego zgromadzenia, którą spotkała na rekolekcjach. Cztery miesiące później Jadwiga poszła dokładnie śladem swojej przyjaciółki. Próg klasztoru przekroczyła w styczniu 2000 roku. W czasie formacji jej przyjaciółka rozeznała, że jej powołaniem jest rodzina i wróciła do świeckiego życia. Przez pewien czas i Jadwiga zastanawiała się, czy wybrała właściwą drogę. Ale pojechała na formację, a potem złożyła pierwsze śluby.

    Otrzymała zakonne imię Gemma, od św. Gemmy Galgani, która była pierwszą świętą kanonizowaną w XX wieku. W Karmelu do imienia dodaje się predykat. – Jestem s. Gemma od Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Predykat odzwierciedla w szczególny sposób charyzmat danej osoby – mówi. – W czasie jednej z Mszy św. sprawowanych po łacinie zapadły mi w pamięć słowa „Ciało i Krew Pana Jezusa”. Było to dla mnie niesamowite i ważne przeżycie – dodaje. Wyjechała do Czernej. Tam chodziła do szkoły muzycznej. – Muzyka to moje drugie życie. Bez niej nie wiem, czy bym sobie w życiu poradziła. Wyniosłam to z rodzinnego domu, bo u nas wszyscy śpiewamy, moi czterej bracia i dwie siostry – mówi. Choć siostra w zakonie jest zaledwie kilkanaście lat, swą posługę pełniła nie tylko w Polsce, ale też na Ukrainie i we Francji. Tam poznawała ludzi, ich wiarę i doświadczała żywego Kościoła. – To, co teraz, z dnia na dzień, najbardziej odkrywam we wszystkim, to szukanie i pełnienie woli Bożej. W wielu sytuacjach nie zastanawiamy się, czego chce od nas Bóg. Teraz są trudne czasy. Wiara jest napiętnowana. Wiele osób jest jej przeciwnych. A tak naprawdę ten świat w istnieniu podtrzymuje Pan Bóg. Wystarczy, żeby ruszył jednym palcem i wszystko jest prochem – mówi karmelitanka.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół