• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • "Wielki Brat" w Watykanie

    PAP

    dodane 02.12.2012 14:51

    "Wielki Brat w Watykanie" - tak dziennik "La Stampa" nazywa nowy system kontroli, który będzie obowiązywał od nowego roku za Spiżową Bramą. Każdy pracownik będzie miał przepustkę z chipem, pozwalającym zlokalizować go w każdej chwili.

    W opublikowanym w niedzielę artykule gazeta podkreśla, że nowe zasady to reakcja na skandal z kradzieżą tajnych dokumentów z papieskiego apartamentu i watykańskiego Sekretariatu Stanu, które zostały następnie opublikowane w książce włoskiego dziennikarza Gianluigiego Nuzziego.

    W sprawie znanej jako Vatileaks watykański sąd skazał byłego kamerdynera papieża Paolo Gabriele na półtora roku więzienia, a informatyka z Sekretariatu Stanu Claudio Sciarpellettiego na 2 miesiące w zawieszeniu na 5 lat.

    Zgodnie z nowymi zaostrzonymi zasadami bezpieczeństwa każdy pracownik Watykanu - zarówno świecki, jak i duchowny - wchodząc i wychodząc przez bramę będzie musiał włożyć do maszynki kontrolnej nową kartę magnetyczną wyposażoną w chip, który umożliwia jego lokalizację w dowolnym momencie. Nad przestrzeganiem tych procedur będą czuwać żołnierze Gwardii Szwajcarskiej.

    Kolejne rezultaty afery Vatileaks to wzmocnienie ochrony archiwów watykańskich i utrudnienie dostępu do nich - dodaje "La Stampa". Każdy zainteresowany musi zadeklarować, co dokładnie chce skopiować z zasobów archiwów. Wszystkie kopie są skrupulatnie kontrolowane przez księdza ze Słowenii Mitję Leskovara, który - jak się zauważa - jest ekspertem od spraw walki z wywiadem.

    Surowsze reguły nie ominęły także samego apartamentu papieża, skąd były majordomus wyniósł kopie wielu tajnych dokumentów i poufnych listów. Kopiował je, jak ustalono, w sekretariacie Benedykta XVI w godzinach pracy.

    Jego następca Sandro Mariotti nie tylko nie może zajmować się sprawami kancelaryjnymi, ale otrzymał także zakaz zatrzymywania się w pokoju, gdzie pracują dwaj osobiści papiescy sekretarze - księża Georg Gaenswein i Alfred Xuereb.

    Watykanista turyńskiego dziennika Andrea Tornielli zauważa przy okazji, że magnetyczne przepustki miały początkowo na celu wyłącznie kontrolę godzin pracy osób zatrudnionych w urzędach Watykanu i Stolicy Apostolskiej. Przypomina się, że papież Jan XXIII pytany o to, ile osób pracuje w Watykanie odparł kiedyś żartobliwie: "Około połowy".

    Wyposażenie kart magnetycznych w chip pozwalający ustalić miejsce pobytu każdej osoby na terenie Watykanu oznacza, że od tej pory obowiązywać tam będzie stały monitoring pracowników - podsumowuje dziennik.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół