• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Boży doping

    ks. Artur Malina

    |

    GN 48/2012

    dodane 01.12.2012 17:00

    Gorliwości pierwszych wyznawców Chrystusa dość często i zbyt łatwo jest przeciwstawiana słabość wiary współczesnych chrześcijan.

    O dzisiejszym kryzysie świadczą jednoznacznie różne statystyki: z jednej strony zmniejszanie się liczby powołań kapłańskich i zakonnych oraz uczestników niedzielnej Mszy świętej, z drugiej zaś coraz częstsze wystąpienia z Kościoła i liczne rozwody. Jednak uważna lektura Biblii przedstawia mniej korzystne początki chrześcijaństwa, niż sądzimy o nich z dzisiejszej perspektywy, zaś jej teksty oferują terapię, która pasuje również do diagnozy współczesności. Zwłaszcza z listów Nowego Testamentu można wiele dowiedzieć się o religijnych potrzebach i duchowych kłopotach ich adresatów. Nie polegały one wyłącznie na zewnętrznych zagrożeniach z powodu przynależności do Chrystusa. Już w pierwszym wieku chrześcijaństwa można mówić o jego wewnętrznych kryzysach. Wspólnocie w Efezie, czyli najbardziej znaczącemu Kościołowi w Azji Mniejszej, św. Jan zarzuca: „Mam przeciw tobie to, że odstąpiłeś od twej pierwotnej miłości” (Ap 2,4). We wcześniej napisanej księdze rozbrzmiewają apele kierowane do tych, którzy już wtedy tracili zapał w prowadzeniu życia zgodnego z wyznawaną wiarą: „Nie pozbywajcie się nadziei waszej, która ma wielką zapłatę. Potrzebujecie bowiem wytrwałości, abyście spełniając wolę Bożą, dostąpili obietnicy” (Hbr 10,35-36). Obrazowe wezwania, wypowiedziane w tej pierwszej zachowanej starożytnej homilii, świadczą o duchowej słabości jej słuchaczy: „Wyprostujcie opadłe ręce i osłabłe kolana! Proste czyńcie ślady nogami, aby kto chromy nie zbłądził, ale był raczej uzdrowiony” (Hbr 12,12-13). Jak mieli być oni wzmocnieni? Najwcześniej powstała księga Nowego Testamentu daje jednoznaczną odpowiedź na to pytanie. Jesienią 49 r. św. Paweł kieruje list do Kościoła założonego rok wcześniej – na samym początku jego misji na naszym kontynencie. Pierwsi chrześcijanie w Europie czytają w nim o Bożym działaniu chroniącym przed duchowym zmęczeniem. Najpierw mają być utwierdzone ich serca, czyli myśli, wola i uczucia. Występujący w tekście greckim czasownik, który oznacza umocnienie wnętrza człowieka, brzmi steridzein. Nasza gorliwość zależy od nieustannego wzmacniania sterydami, witaminami, które Bóg daje wszystkim tym, którzy oczekują przyjścia Jego Syna.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół