• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Czas zająć się tym, co najważniejsze

    kab/KAI

    dodane 03.11.2012 12:01

    "W liturgii nie ma miejsca dla widzów; w niej nie ma nic do oglądania czy do posłuchania, wszystko jest do przeżycia" - mówi w wywiadzie dla KAI ks. prał. dr Mateusz Matuszewski.

    W rozmowie z Grzegorzem Polakiem duchowny, otwarcie mówiąc o wypaczeniach w sprawowaniu liturgii, wynikających m.in. z samowoli księży, przypomina, że  „Konstytucja o świętej liturgii” była pierwszym dokumentem soboru, gdyż "ojcowie soborowi uważali, że na początku należy się zająć tym, co najważniejsze".

    Ks. Matuszewski zwraca uwagę, że "jeżeli w religii chodzi o to, aby przy pomocy widzialnych znaków sakralnych zbliżyć się do tego, co nadprzyrodzone i wejść w kontakt z Niewidzialnym, to bardzo ważne, jakie będą owe zewnętrzne znaki. (...) O tym, co oznacza gest, informują towarzyszące czynności słowa. Ale co one dają, kiedy słów tych ani nie rozumiemy, ani nie słyszymy? Stąd takie kwestie, jak celebrowanie twarzą do wiernych i dopuszczenie do liturgii języków nowożytnych stały się na soborze priorytetem". Podkreśla zarazem, że "Sobór nie zniósł łaciny, która nadal pozostaje językiem liturgicznym Kościoła rzymskiego, ale jedynie dopuścił języki narodowe ze względu na duchowy pożytek wiernych".

    Zdaniem ks. Matuszewskiego "wiele nieporozumień i wypaczeń w opisywaniu Kościoła przez ludzi nienależących do niego polega na tym, że ludzie ci nie widzą i nie odczuwają tego duchowego wymiaru, a przecież on jest najważniejszy". Zwraca też uwagę, że kluczowym terminem soborowej odnowy liturgii rzymskiej jest słowo „uczestnictwo”  "W liturgii bowiem nie ma miejsca dla widzów; w niej nie ma nic do oglądania czy do posłuchania, wszystko jest do przeżycia".

    Liturgista zauważa, że "podupadła kultura liturgiczna w naszych parafiach i zabrakło ludzkich zasobów", a i postawa celebransa w czasie sprawowania Mszy świętej nie zawsze jest właściwa. "Zawsze można się zacząć zachowywać jak showman i zawsze można być liturgicznym flejtuchem. Ten pierwszy, zamiast się modlić, może deklamować; ten drugi może niedbale i bez zrozumienia mamrotać pod nosem, zapominając, że jednak Ktoś go obserwuje i słucha. (...) Na dodatek grzeszymy brakiem dyscypliny. Księża zapominają, że tekstu liturgicznego nie wolno zmieniać, uzupełniać, opuszczać, a celebrowanie nie jest czynnością autorską, lecz jest posługą z mandatu i w imieniu Kościoła".

    Nie mniej ważne jest zdaniem ks. Matuszewskiego "uporządkowanie przestrzeni sakralnej. Nasze nieestetyczne prezbiteria, ołtarze zastawione, czym się da, bardziej przypominające babciny kredens niż stół Ostatniej Wieczerzy, tandetne pulpity zamiast solidnej ambony – stołu Słowa Bożego, brak miejsca przewodniczenia i niezgodna z duchem liturgii sztuczność (sztuczne świece, kwiaty)".

    Zdaniem kapłana "edukacja liturgiczna i doświadczanie liturgii w dobrze zorganizowanym zgromadzeniu powinny zaowocować jeszcze większym poczuciem, że liturgia jest czynnością w najwyższym stopniu świętą".

    Nasza sonda: Czy zadowala cię liturgia (zaangażowanie kapłanów i świeckich) w twej parafii?

    Przeczytaj całość rozmowy: Potrzebujemy edukacji liturgicznej

    «« | « | 1 | » | »»

    TAGI: LITURGIA

    Zobacz także

    • Bigji1
      04.11.2012 14:31
      Nudzi mnie już mówienia że jest źle, gdzie są ludzie odpowiedzialny za ten stan nie słyszałem raz od tych którzy są odpowiedzialny za liturgię moja wina.Mówiąc że księża źle odprawiają Liturgię za mało, gdzie jest ich "szef" jaki "szef taka firma". Z Bogiem.
    • Jerzyk
      04.11.2012 19:24
      Jestem wychowany na mszy przedsoborowej.
      Aby być bliżej Jezusa byłem ministrantem i służyłem codziennie na 6:00 rano.
      Pamiętam jak bardzo chciałem choć dotknąć kielicha, czy monstrancji w zakrystii. Oficjalnie nie było nam wolno, tylko przez chustkę. Nieoficjalnie robiliśmy to, bo trudno było utrzymać chłopców w "zbliżeniu" z Jezusem, w ich pojęciu.
      - W żaden sposób nie mogłem przyjąć nowego.
      Jednak Bóg ma swoje sposoby i w końcu zrozumiałem, że to Kościół Jezusowy i Jezus może robić z nim co mu się podoba dla dobra swoich wiernych uczniów.
      Kiedy dziś po latach patrzę na Jezusowy Kościół Katolicki, to myślę że język i celebracja Mszy Świętej bardziej zbliżają mnie do Jezusa. Jestem jakby bliżej zaproszony do udziału w tym co dzieje się na ołtarzu. Myślę że takie było zamierzenie Jezusa. Uczynił to przecież do swoich uczniów, abyśmy karmili się Jezusem w Słowie, Ciele i Krwi, oraz wspólnie uczestniczyli w celebracji.
      - Każdy zgodnie ze swoim powołaniem.
      Jak patrzę na przeszłe lata, to zarówno w Mszy Św. przedsoborowej, jak i teraz są kapłani którzy chcą jedynie odfajkować, czy niedbale odprawiają Eucharystię.
      Myślę że liturgia przedsoborowa była ogromnie przeładowana obowiązkowym tekstem. Bywało że jeszcze byłem w połowie odmawiania "tekstu", a już musiałem mówić następny, bo ksiądz poganiał. Nigdy nie zastanawialiśmy się nad treścią. Byliśmy jedynie przepytywani z nauczenia się "na pamięć". Kiedy wierni śpiewali ksiądz musiał przeczytać ogromne teksty, że była to jedynie czynność formalna, nikomu nie przynosząca żadnego pożytku. Bóg był traktowany bardziej instrumentalnie.
      Oczywiście wierni raczej nie wiedzieli o tym wszystkim. Zresztą gro Mszy Św. była "recytowana" i w tym czasie każdy mógł zająć się czym tylko chciał. Jedni odmawiali różaniec, inni modlitwę z książeczki, jeszcze inni modlili się, albo i nie, co im na myśl przyszło.
      Dzisiejsza forma raczej zachęca, a nawet "zmusza" do wspólnego uczestnictwa w sprawowaniu Mszy Świętej.
      Ja kochałem zarówno tamtą przedsoborową Mszę Świętą, jak i tę dzisiejszą na której codziennie jestem. Dla mnie najważniejszy jest Jezus Chrystus, bo przychodzi, bo Duch Święty przemienia chleb i wino w Ciało i Krew Jezusa Chrystusa.
      - Czy może być coś większego i piękniejszego niż Bóg karmiący mnie swoim Ciałem i Krwią?
      - A to właśnie dzieje się na każdej Mszy Świętej.
      Jeżeli ksiądz nawołuje do większego zbliżenia się do Jezusa w czasie celebracji Mszy Świętej, to idzie to w dobrym kierunku.
    • BDK
      05.11.2012 13:52
      Również parę słów o oprawie muzycznej. Organista, który śpiewa ( a raczej ryczy przez mikrofon) zagłuszając wszystkich wiernych jest nie do przyjęcia. Tak jest w jednej parafii w Dąbrowie Górniczej. Wierni mamroczą pod nosem, bo po pierwsze brak wyświetlacza tekstu, a po drugie nie słyszą własnego głosu i myśli w hałasie jaki czyni organista. Koszmar. Chodzę do innej parafii, gdzie jest normalnie, bo w mojej - grzeszę gniewem.
      doceń 14
    • Piotr_Adamczyk
      06.11.2012 12:22
      Trzynastego każdego miesiąca w Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej w Turzy Śląskiej odprawiana jest msza św. za chorych.
      Homila wygłaszana jest z wysokiej ambony, podobnie jak na innych mszach św.
      Przeżycie takiej homilii jest inne, według mnie lepsze.
      http://sanktuarium.turza.pl/
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół