• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Jeśli popełniono błąd - daleko idące konsekwencje

    PAP

    dodane 02.11.2012 20:45

    Osoby odpowiedzialne za ukazanie się artykułu "Trotyl we wraku tupolewa" poniosą daleko idące konsekwencje, jeżeli okaże się, że wprowadziły czytelników w błąd - poinformowali Rada Nadzorcza i właściciel dziennika "Rzeczpospolita" Grzegorz Hajdarowicz.

    "Jesteśmy przekonani, że w przypadku potwierdzenia źródeł informacji oraz zasadności publikacji powinniśmy chronić zarówno źródła osobowe, jak i samych dziennikarzy. Jednak jeśli okaże się, że nie dochowano standardów wykonywania zawodu dziennikarza, a tym samym wprowadzono w błąd czytelników 'Rzeczpospolitej', osoby za to odpowiedzialne poniosą daleko idące konsekwencje" - czytamy w oświadczeniu opublikowanym w piątek na stronie internetowej "Rzeczpospolitej".

    We wtorek "Rzeczpospolita" w artykule "Trotyl we wraku tupolewa" napisała, że śledczy na wraku samolotu Tu-154M w Smoleńsku znaleźli ślady trotylu i nitrogliceryny.

    Członkowie Rady Nadzorczej i Hajdarowicz poinformowali, że postępowanie wyjaśniające w sprawie publikacji już się rozpoczęło.

    Hajdarowicz oraz członkowie Rady Nadzorczej, Dorota Hajdarowicz, Marek Dworak i Jarosław Knap, napisali też, że w ciągu najbliższych dni z najwyższą starannością zbadają wszystkie aspekty związane z publikacją, a wyniki swoich prac przedstawią opinii publicznej.

    Po publikacji artykułu prokuratura wojskowa zaprzeczyła ustaleniom dziennika. Wskazała, że znalezione ślady mogą oznaczać obecność substancji wysokoenergetycznych, ale też ślady wielu innych substancji. Według prokuratury dopiero badania laboratoryjne będą mogły być podstawą do twierdzenia o istnieniu bądź nieistnieniu śladów materiałów wybuchowych.

    W związku z kontrowersjami, jakie wywołała publikacja, redaktor naczelny dziennika "Rzeczpospolita" Tomasz Wróblewski oddał się w środę do dyspozycji Rady Nadzorczej. Do jej decyzji będzie na urlopie. Wróblewski przekazał obowiązki szefa redakcji swojemu zastępcy Andrzejowi Taladze.

    Grzegorz Hajdarowicz, właściciel spółki Gremi Media, jest właścicielem 100 proc. Presspubliki, która wydaje m.in. dziennik "Rzeczpospolita", tygodnik "Uważam Rze", jest też właścicielem portali internetowych.

     

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • Scott
      03.11.2012 07:13
      Lud pracujący w trosce o całkowitą demokratyzację mediów[uwolnienie ich od Kaczyzmu i reakcji] tyra i wyrabia na portalach 500% normy!
    • komentarz
      03.11.2012 08:51
      "Rzeczpospolita" już dawno dryfowała w kierunku skrajności prawicowej, ze wskazaniem na PiS. Przed zmianą właściciela i ramówki jawiła się jako dziennik o wyważonych i obiektywnych poglądach, stąd mogła kształtować nastroje społeczne i polityczne na właściwym poziomie jako dobra gazeta opiniotwórcza.
      Niestety wtorkowa publikacja red. Gmyza pokazała czym jest chęć zaistnienia w "rewelacjach" o zamachu w katastrofie smoleńskiej, tym samym dając powód do rozpętania nieprawdopodobnych oskarżeń władz państwa polskiego o współudział w zamachu i ukrywaniu tego faktu, oskarżeń przez Jarosława Kaczyńskiego i jego kamaryli. Prezes PiS już wprost mówił o morderstwie i groził, że osoby, które ukrywały to zostaną pociągnięte do odpowiedzialności. To straszne słowa, groźne, które pokazują, że gdyby PiS doszło do władzy, Kaczyński nie cofnąłby się przed masowymi aresztowaniami ludzi "odpowiedzialnych" za zamach, po czym usłużni prokuratorzy preparowaliby akty oskarżenia naprędce. Mielibyśmy wtedy już dyktaturę, bo IV RP pokazała czym są publiczne oskarżenia bez wyroków sądowych. Z pewnością Kaczyński mszcząc się na domniemanych wrogach mógłby doprowadzić do niekontrolowanych zachowań tej części społeczeństwa, które na takie rządy nie godziłoby się. Z pewnością prezes również zadarłby z Rosją, czego konsekwencje są niewyobrażalne, a także z Niemcami i Unią Europejską. Następstwem tych działań byłby szybki kryzys gospodarczy państwa oraz pauperyzacja społeczeństwa, gorszy niż za rządów Orbana na Węgrzech. Mielibyśmy prawdopodobnie wojnę domową w Polsce i odcięcie państwa na długie lata od współpracy międzynarodowej.
      Zrobiłby to jeden człowiek - Jarosław Kaczyński, dla którego spokój społeczny, współpraca z innymi nie mają żadnego znaczenia. Liczyłaby się zemsta starzejącego się człowieka, dla którego pozytywne uczucia wobec innych są obce, jest jedynie chorobliwa podejrzliwość, że ktoś chce go skrzywdzić. To już mieliśmy w Europie w minionych pokoleniach.
      Dlatego "Rzeczpospolita" zrobiła fatalny błąd publikując niesprawdzone informacje o wybuchu bomby na pokładzie prezydenckiego samolotu, wybuchu, którego nie było, jak wyjaśniała prokuratura wojskowa.
      W tym dzienniku nie pracują przecież dziennikarze, którzy nie wiedzą, że te kłamliwe informacje wywołają gwałtowną reakcję PiS i skrajnej prawicy. Musieli się liczyć z tą reakcją i z jej następstwami, o oskarżenia państwa o "mord smoleński".
      Słowa, jakie wypowiedział Jarosław Kaczyński kwalifikują się do oceny prawnej przez prokuraturę i sąd, nie może bowiem być tak, że człowiek reprezentujący partię opozycyjną jest poza prawem i może wypowiadać dowolne słowa, które skutkują destabilizacją państwa.
    • A
      03.11.2012 09:41
      To wszystko jest jakiś matrix.

      Kłamstwa na temat katastrofy smoleńskiej mogą być bezkarnie produkowane i powielane:
      - rzekome trzy podejścia do lądowania
      - rzekomo pijany gen. Błasik
      - rzekome naciski prez. Kaczyńskiego na załogę
      - rzekoma kłótnia gen. Błasika z załogą
      - rzekome przekopanie miejsca katastrofy na metr
      - rzekomo prawidłowa identyfikacja zwłok
      . . .

      Kłamią dziennikarze, kłamie minister, myli się lub ... komisja Millera i prokuratura. Wszystko pod jedną tezę.

      A teraz dziennikarz napisał artykuł ujawniający fakt, że spektrometry pokazały obecność materiałów wybuchowych. Zatem z dużym prawdopodobieństwem wykryto materiały wybuchowe. Fakt dla społeczeństwa jakże istotny, a od miesiąca ukrywany. Być może nie zbadał do końca informacji, ale nawet tego nie wiemy. Nie wiemy, co dokładnie pokazały spektrometry.

      Społeczeństwo pewnie nie dowiedziałoby się o wskazaniach spektrometrów. Jutro będzie "ponowny" pogrzeb prezydenta Kaczorowskiego, już pod własnym nazwiskiem.

      A teraz po tych wszystkich kłamstwach i manipulacjach miałby być ukarany redaktor czasopisma, które po raz kolejny(!) wbrew naciskom rządowym ujawniło bardzo istotne fakty.

      Zresztą poczekajmy z oceną samego doniesienia, aż amerykańscy naukowcy dostarczą oficjalne wyniki badań pasa bezpieczeństwa i ubrania jednej z ofiar katastrofy. Przecieki mówią, że wynik testów na materiały wybuchowe jest pozytywny. To będzie dobra weryfikacja zawartości informacyjnej artykułu.
    • Zet
      03.11.2012 10:06
      Ciekawe, że ci sami, co tak chętnie nakręcają teraz nagonkę na redaktora Gmyza, do upadłego bronili kłamstw o trzech podejściach do lądowania, naciskach prez. Kaczyńskiego na załogę, gen. Błasiku w kokpicie, niemożliwości zamiany zwłok itp itd.

      A może zweryfikujemy dziennikarzy, którzy te kłamstwa rozpowszechniali???

      Jeśli nie, to jest to zwykła hipokryzja i partyjniactwo!

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół