• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • PO ma projekt ustawy o związkach partnerskich

    KAI

    dodane 03.09.2012 16:53

    Klub Platformy Obywatelskiej złożył zapowiadany od dawna projekt ustawy regulującej funkcjonowanie związków partnerskich. Projekt został skierowany do analizy pod względem zgodności z konstytucją i prawem unijnym.

    Projekt autorstwa posła PO Artura Dunina określa związek partnerski jako związek tworzony przez dwoje partnerów - niezależnie od płci - na podstawie umowy związku partnerskiego. Ma być ona zawierana przed notariuszem lub kierownikiem urzędu stanu cywilnego.

    Zawarcie związku, analogicznie jak w przypadku małżeństwa, ma skutkować powstaniem wspólności majątkowej, obejmującej przedmioty nabyte przez partnerów w czasie jego trwania.

    Projekt Dunina uprawnia też partnerów do dziedziczenia po sobie - na takich samych zasadach jak po żonie lub mężu - pod warunkiem, że upłynął rok od zawarcia umowy związku partnerskiego. Rozwiązać umowę będzie można w sądzie lub w urzędzie stanu cywilnego. Istniałby trzyletni obowiązek alimentacyjny „w wysokości odpowiadającej usprawiedliwionym potrzebom”, jeśliby jeden z partnerów - w wyniku rozwiązania umowy – „znalazł się w niedostatku”. Ponadto projekt Dunina wprowadza prawo dostępu do informacji medycznej o partnerze oraz prawo decydowania o pochówku. W projekcie nie wspomina się o możliwości adopcji dzieci.

    Projekt Dunina został dziś skierowany do analizy pod względem zgodności z konstytucją i prawem unijnym. Mają się tym zająć prawnicy z Biura Legislacyjnego Kancelarii Sejmu i Biura Analiz Sejmowych.

    W kwestii związków partnerskich - podobnie jak w przypadku in vitro - w klubie PO nie ma jednak jedności. Złożenie alternatywnego projektu zapowiedział bowiem poseł Jacek Żalek, jeden z głównych przedstawicieli konserwatywnego skrzydła PO. Nie zgadza się on na to, by tworzyć instytucję "paramałżeństwa", które jego zdaniem ma być zawoalowaną formą legalizacji związków homoseksualnych.

    Żalek chce złożyć swój projekt prawdopodobnie na następnym posiedzeniu Sejmu we wrześniu. Wcześniej przedstawi go prezydium klubu PO.

    - Legalizacja związków partnerskich, także tych między kobietą a mężczyzną, pomnoży chaos społeczny – komentuje ks. prof.Andrzej Szostek, etyk z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Tłumaczy on, że próby rozciągnięcia szczególnej ochrony państwa nad związkami, które nie są małżeństwem, osłabiają społeczeństwo.

    Ks. prof. Szostek podkreśla, że Konstytucja RP określa dwie grupy, które mają prawo do szczególnej troski państwa – małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny oraz weteranów i inwalidów wojennych. Zapisy konstytucyjne skutkują tym, że na społeczeństwie ciąży obowiązek wspierania i utrzymania rodzin będących w potrzebie. Próby podnoszenia związków partnerskich – kobiety i mężczyzny bądź też osób tej samej płci – do instytucji uznanej i chronionej przez państwo podważa zdaniem ks. prof. Szostka filozofię rozumienia społeczeństwa oraz miejsca i roli małżeństwa i rodziny

    - Tworzenie związku, nie małżeństwa, nie pociąga w naszym państwie żadnych sankcji prawno-karnych, nie jest karalne, każdy może tworzyć związek z kim chce – przypomina etyk. – Dotąd jednak takie związki nie mają rangi instytucji chronionej przez państwo. Konsekwencje wprowadzenia takiego parasola ochronnego mogą być poważne. Mogą zostać zrównane ich prawa z prawami rodzin, a w przypadku związków homoseksualnych, kolejnym etapem będzie domaganie się prawa do adopcji dzieci.

    Zdaniem ks. prof. Szostka, legalizacja związków partnerskich osłabi społeczeństwo. Małżeństwo w wymiarze religijnym, ale i państwowym, wprowadza bowiem pewną stabilność, która ważna jest zwłaszcza dla dzieci. Szczególna opieka państwa nad małżeństwem i rodziną ma skłaniać młodych ludzi do zawierania małżeństw i zakładania rodziny. Jeśli te same prawa przysługiwać będą związkom partnerskim, które łatwiej jest rozwiązać, pomnoży to chaos społeczny. – Przy stanowieniu prawa, trzeba brać pod uwagę stabilność społeczeństwa i dobro dzieci – podkreśla ks. prof. Szostek. Przestrzega też, że wprowadzenie związków partnerskich może pociągnąć w konsekwencji zakusy o zmianę Konstytucji.

    Projekt krytykuje też socjolog dr Barbara Fedyszak-Radziejowska.

    - To złe rozwiązanie, niezgodne z naszą konstytucją i sprzeczne z systemem wartości większości Polaków – oceniła. Dodała, że ten projekt to charakterystyczny dla lewicy przykład inżynierii społecznej, czyli świadomego działania na rzecz zmiany postaw i poglądów społeczeństwa, które w większości jest przeciwne legalizacji homoseksualnych związków partnerskich.

    Jak zauważyła dr Fedyszak-Radziejowska, prawo ma zdolność normotwórczą i jeśli ustawa wejdzie w życie i zacznie budować atmosferę przyzwolenia dla odrzucanego dzisiaj przez społeczeństwo rozwiązania, to być może za kilka lat takie związki staną się normą. „Pytanie tylko, dlaczego PO to robi? Przecież, gdy partia szła do władzy, nie ujawniała takich planów” – stwierdziła socjolog. Wyraziła przy tym zdziwienie, że media udają, że nie widzą rozdźwięku między tym, co Platforma robi, a tym co deklaruje.

    Socjolog odwołała się do tezy z książki Mirosławy Grabowskiej „Podział postkomunistyczny”, wedle której w III RP wciąż toczy się rywalizacja o władzę między dwoma elektoratami i ich elitami - postkomunistycznym i postsolidarnościowym.

    Zdaniem dr Fedyszak-Radziejowskiej PO, udając, że odwołuje się do elektoratu solidarnościowego, dokonała manewru dokooptowując do swoich szeregów ludzi z SLD, z obecnym ministrem zdrowia Bartoszem Arłukowiczem włącznie. Ustawa o związkach partnerskich może być zatem częścią marketingowego planu pozyskania przez Platformę Obywatelską lewicowego elektoratu, bo plan przejęcia elektoratu PiS się nie powiódł. „A w takich rozgrywkach politycy PO są prawdziwymi mistrzami” - dodała dr Fedyszak-Radziejowska.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • piotrp
      03.09.2012 22:54
      Zarówno konkubinat jak i niezależnie od niego związki osób tej samej płci są w Polsce legalne niemal od wieku. Konkubinat był uznawany w szeregu orzeczeń sądów polskich, jako podstawa prawna do stosownych rozliczeń majątkowych, upoważnia także do odmowy składania zeznań w procesie karnym, czy to do wstapienia w stosunek najmu, czy też dając szereg innych uprawnień. Podobnie rzecz ma się ze stałymi związkami osób tej samej płci. Uznaje się obecnie w orzecznictwie, że wywołują one istotne skutki prawne w sferze majątkowej i nie ma podstaw, aby różnicować w sferze praw majątkowych takie związki od konkubinatów osób różnych płci. Wyrok Sądu Najwyższego z 2007 r w sprawie IV CSK 301/07 wprost stwierdza, że "rozliczenie majątkowe po ustaniu faktycznego związku osobisto-majątkowego osób tej samej płci następuje na podstawie przepisów kodeksu cywilnego odpowiednich do treści stosunków ukształtowanych w danym związku".
      Zaś wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 2007 w sprawie I ACa 590/06 stwierdza, że: "pod pojęciem konkubinatu należy rozumieć stabilną, faktyczną wspólnotę osobisto-majątkową dwojga osób. Bez znaczenia we wspomnianym aspekcie jest płeć". , a także, iż: "nie ma podstaw do stosowania odmiennych zasad przy rozliczaniu konkubinatu homoseksualnego niż te, które mają zastosowanie odnośnie konkubinatu heteroseksualnego".

      Warto dodać, że obecne ustawodawstwo nie chroni przed wchodzeniem w związki konkubenckie osób pozostających formalnie w małżeństwie. Ochronę prawną roszczeń majątkowych, czasem kosztem majątku małżeńskiego, dla konkubenta, czy konkubiny zaakceptował m.in. Sąd Najwyższy w uchwale z 27 czerwca 1996 roku.

      Skoro te związki korzystają z ochrony sądowej, to logiczne jest, aby w ustawodawstwie polskim były regulacje umożliwiające unormowanie relacji pomiędzy osobami pozostającymi w takim związku w sposób zapewniający przewidywalność ich przyszłej sytuacji. temu służy projekt ustawy PO.

      W projekcie pojawia się np. ważna kwestia obowiązku wzajemnej alimentacji. Skutkuje ona tym, że po ustaniu obowiązywania umowy związku partnerskiego, partner, który będzie w niedostatku, będzie mógł żądać od drugiego partnera alimentów przez okres 3 lat od wygaśnięcia umowy. To z pewnością odciąży państwo w sferze pomocy społecznej, czyli płacenia z naszych podatków. To rozwiązanie leży bezwątpienia w interesie społecznym.

      Wprowadzenie związków partnerskich np. we Francji doprowadziło raczej do rejestracji konkubinatów, a nie do zastąpienia, czy wyrugowania małżeństwa. Zwłaszcza, że taki związek może być etapem pośrednim, prowadzącym do małżeństwa.

      Ustawa o Związkach Partnerskich powinna usunąć nierówne traktowanie osób sobie bliskich, razem mieszkających, mających wspólny budżet i majątek, wspierających się w zyciu. Projekt ustawy PO nie narusza niczyich praw ani niczego nie promuje.

      Bo np. Kodeks kanoniczny przewiduje separację i uznanie małżeństwa za nieważne, ale chyba nikt nie twierdzi, że to jest promowanie przez Kościół tych rozwiązań. Ja mogę mieć inne zdanie, ale instytucje państwowe muszą służyć wszystkim obywatelom, a nie realizować pod przymusem doktrynę wyznaniową części obywateli, choćby była to zdecydowana ich większość. Czy wzorem innych państw wyznaniowych mamy wprowadzić zakaz rozwodów i prezerwatyw, ustawowy nakaz postów i wstrzemięźliwości przedmałżeńskiej ?

      Państwo nie powinno tworzyć prawa, które mówi, co jest dobre, a co złe w kwestiach obyczająwych, kiedy nie dochodzi do naruszania praw innych obywateli. Tak stanowi nasza konstytucja. Tak przygotowany projekt PO nie narusza ustawy zasadniczej, bo nie nazywa związku partnerskiego małżeństwem i nie przyznaje praw, które przypisane są typowo małżonkom, np. wspólnego opodatkowania.

    • Darek
      04.09.2012 11:07
      Jestem osobą mającą żonę i dwóch synów.
      Nie biorę pod uwagę jakiegoś innego związku niż kobieta i mężczyzna.
      Inne odmiency to choroba lub zboczenie i tak jest niech nikt nie mydli ludziom w głowach.
      PO to dno i szkodnicy razem z PSL to nic ich nie różni od bolszewickich zachowań w czasie stalinizmu.
    • Rohirrim
      04.09.2012 11:24
      Najważniejsze że "w klubie PO nie ma jednak jedności" a więc wszyscy katoliccy/chrzescijańscy wyborcy mogą napawać sie pokojem swoich serc... To pełne hipokryzji chowanie w głowy w piasek jest własnie motorem działania premiera, który przed przed każdą antypolską i antychrzescijańską ustawą przeprowadza "konsultacje społeczne" które są tak miarodajne co prawdomównosć premiera.
      Hipokryzja tego człowieka wyrasta z hipokryzji jego wyborców...
    • Wyborca Tuska
      04.09.2012 14:22
      Projekt PO reguluje kwestie dziedziczenia, wspólnego zaciągania kredytów i obowiązku alimentacyjnego. Dwie osoby - hetero- lub homoseksualne - mogłyby zawrzeć przed notariuszem albo przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego umowę związku partnerskiego. Projekt ten reguluje m.in.: kwestie dziedziczenia, wspólnego zaciągania kredytów oraz obowiązku alimentacyjnego. W projekcie zapisano prawo dostępu do informacji medycznej o partnerze oraz prawo decydowania o pochówku. Partner - jako osoba najbliższa -podobnie jak małżonek będzie mógł odmówić zeznań w charakterze świadka. Projekt wprowadza trzyletni obowiązek alimentacyjny "w wysokości odpowiadającej usprawiedliwionym potrzebom" w sytuacji, gdyby jeden z partnerów - w wyniku rozwiązania umowy - "znalazł się w niedostatku". Projekt nie stwarza „paramałżeństwa”, tylko chce dać możliwość wspólnego życia ludziom, którzy nie mogą lub nie chcą zawrzeć związku małżeńskiego.

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół