• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Media i wolność

    ek/KAI

    dodane 01.09.2012 19:17

    Zewsząd słyszymy o problemach kolejnych katolickich mediów, o zagrożeniu likwidacji poszczególnych tytułów, o ograniczaniu zatrudnienia, cięciu kosztów. – mówi w wywiadzie dla KAI abp Wacław Depo, przewodniczący Rady Episkopatu ds. Środków Społecznego Przekazu.

    Jako przykład podaje „Niedzielę”. W Częstochowie sprzedaje się zaledwie 1,5 tys. egzemplarzy tygodnika.  

    Arcybiskup analizuje sposób w jaki media opisują misję Kościoła. Misja Kościoła nie jest opisywana w sposób obiektywny, media pokazują co prawda jakieś fragmenty, ale nie jest to pełny obraz. Skupianie się na słabościach Kościoła i pokazywanie wyłącznie jego ciemnych stron jest po prostu niesprawiedliwe. – powiedział abp Depo.

    I dodaje, że bardzo często osobom prezentującym stanowisko Kościoła udziela się głosu, aby za chwilę przekazać go komuś innemu, mówiąc że wrócimy do tego tematu, przy czym w kontekście innych opinii ten głos jest już nie do końca zrozumiały. Dotyczy to wszystkich: biskupów, duchownych, świeckich.

    Zauważa też, że w mediach szczególnie uprzywilejowani są przedstawiciele wszelkich mniejszości, których wypowiedzi nikt nie ogranicza, zaś dziennikarz jest stroną w dyskusji.

    W obszernym wywiadzie arcybiskup porusza też sprawę Telewizji Trwam oraz wskazuje przykłady proponowanych rozwiązań, które mogłyby pomóc katolickim mediom. Jednym z nich byłoby powołanie Funduszu Medialnego.

    Poniżej pełna treść wywiadu:

    KAI: Co się dzieje w mediach świeckich, jaki obraz Kościoła przekazują odbiorcom?

    Abp Wacław Depo: Można odnieść wrażenie, że "wzmaga się walka na froncie ideologicznym". Misja Kościoła nie jest opisywana w sposób obiektywny, media pokazują co prawda jakieś fragmenty, ale nie jest to pełny obraz. Czeka nas ogromny wysiłek i praca, żeby przedstawić Kościół katolicki, nie jako obóz sprzeciwiający się postępowi, tylko jako wspólnotę ludzi rozumnych, wolnych, biorących odpowiedzialność we własnym sumieniu za to, kim są jako wierzący i we wspólnocie współobywateli. Skupianie się na słabościach Kościoła i pokazywanie wyłącznie jego ciemnych stron jest po prostu niesprawiedliwe.

    KAI: Kościół jako wróg postępu, to już zarzucał mu Wolter, a później bolszewicy, komuniści, nowa lewica. Czy część mediów wraca do antykościelnej retoryki?

    - Gdy byłem dzieckiem w pierwszych latach szkoły podstawowej, usunięto lekcje religii ze szkół. Od tego momentu chodziliśmy po różnych domach. W pewnym momencie jedna z właścicielek powiedziała, że nie może nas już przyjmować, bo grozi jej wysoka kara finansowa. Ostatecznie zgromadziliśmy się w kościele, gdyż nie było dla nas innych miejsc w przestrzeni publicznej.

    Dziś można ze zdumieniem zauważyć powrót do retoryki tamtego czasu, żeby religia była zamknięta jedynie w kościołach. Zaś obecne pokolenie ludzi dorosłych jest nieprzygotowane do tak szerokiego przekazu i odbioru mediów. Ludzie, którzy tworzyli i walczyli o „Solidarność” ucieszyli się, że mogą mówić własnym głosem, że zdobyli jakąś przestrzeń wolności. Uznali, że to wystarczy. A wolność trzeba zagospodarować w prawdzie, i dopiero wówczas stworzy się dobrze funkcjonujące media, które stoją na jej straży.

    Gdy nie rozpoznaję prawdy także w mediach, kulturze masowej, gdy nie żyję w prawdzie w każdej chwili mojego osobistego i zawodowego życia, a człowiekiem wierzącym jestem jedynie "po godzinach" - grozi mi prawdziwe zniewolenie.

    Przypomnijmy, że kiedy w roku 1980 rozpoczęły się zarówno protesty w Trójmieście i innych miastach Polski, tłumy ludzi gromadziły się na Eucharystii, która była „przestrzenią prawdy i wolności”. Przyznajmy również, że dla wielu osób oznaczało to jawny sprzeciw wobec ustroju totalitarnego. Owszem, walczyliśmy o prawdę w szkołach, zakładach pracy i mediach, ale zbyt mało uwagi poświęcaliśmy sprawom formacji sumienia, dlatego niewiele osób łączyło modlitwę z życiem sakramentalnym. My z tym bagażem i brakiem formacji, która buduje na prawdzie, weszliśmy w nowe uwarunkowania i do dziś zbieramy tego „owoce”.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

    Zobacz także

    • Kael
      01.09.2012 20:24

      Gosciu Niedzielny, a gdyby tak podac link do tego wywiadu? To naprawde byloby za duzo?

      Bo tak, to mozemy sie z tego skrotu tylko domyslac, co NAPRAWDE bp Depo powiedzial.
      Przeciez stwierdzenie w takiej formie, jak tu jest:

      Zewsząd słyszymy o problemach kolejnych katolickich mediów, o zagrożeniu likwidacji poszczególnych tytułów, o ograniczaniu zatrudnienia, cięciu kosztów. – mówi w wywiadzie dla KAI abp Wacław Depo, przewodniczący Rady Episkopatu ds. Środków Społecznego Przekazu.

      Jako przykład podaje „Niedzielę”. W Częstochowie sprzedaje się zaledwie 1,5 tys. egzemplarzy tygodnika.

       

      Jest, za przeproszeniem, bez sensu w kontekscie tytulu.

      Jezeli Niedziela sprzedaje sie w tak malym nakladzie, to raczej nie jest to wina, zadnych mafii i tajnych organizacji, ktore chca ja zniszczyc, tylko moze ... samej redakcji Niedzieli?

      A jezeli sie nie sprzedaje, to i nie ma pieniedzy. I nikt poza redakcja (no i moze Episkopatem, badz  biskupem lokalnym) nie ma na to wplywu.

      Podobnie temat funduszu Medialnego wydaje mi sie ciekawy. I gdzie mam o tym przeczytac?

    • Myślący
      01.09.2012 21:36
      Szukałem intensywnie tego wywiadu, znalazłem jedynie wywiad abp Depo z lutego, z czerwca i wywiad z red. Łozińskim. Nic z tego nie rozumiem.
      Dla mnie też Kaelu argumentacja jest dziwna, że Niedziela jest sprzedawana w Częstochowie w małym nakładzie. Czy ktoś ogranicza sprzedaż egzemplarzy, są jakieś wyspecjalizowane grupy nieznanych sprawców, które to robią?
      A może tematyka w tym tygodniku jest dla wytrwałych?
      Spadek ilości wydań gazetowych jest znana, z uwagi na większy dostęp do stron internetowych prasy.
      Byłoby dobrze aby abp Depo podał przyczyny i dowody, że jest zagrożenie tytułów mediów katolickich, i że to zagrożenie wynika ze świadomego działania państwa lub innych czynników.
      Jak na razie prasa, w tym katolicka, funkcjonuje normalnie, treści tam podawane nie zawsze są zgodne z faktami, raczej są wypracowania redakcyjne jak państwo polskie miałoby funkcjonować na bazie wartości katolickich, a Polska mogłaby być przykładem dla zsekularyzowanych państw zachodnich.
      Nasz Kościół rodzimy nie może się pogodzić z naturalnymi przemianami społecznymi, zmianami myślenia o Kościele, że nie jest taki wspaniały ani nie daje pozytywnych przykładów, bowiem na co dzień dowiadujemy się jak stan kapłański na prawdę funkcjonuje.
      Po południu został umieszczony na krótko artykuł p.t. "Joga to nie droga do Boga", a potem znalazł się na podstronach. W nim to ks. Sergiusz Orzeszko IBP wygłosił swój pogląd, że joga, buddyzm, czy hinduizm, oraz pogląd o renkarnacji jest z gruntu zły, i dał przykład grupy wyznaniowej Hare Kriszna.
      Jest to wielkie uproszczenie ks. Orzeszko, ponieważ buddyzm czy hinduizm choć ma wspólny mianownik jakim jest reinkarnacja, jest odrębnym system filozoficznym od Hare Kriszna. Brak znajomości filozofii Wschodu źle świadczy o prelegencie.
      Dla przypomnienia, na 550 lat przed narodzinami Jezusa buddyzm już istniał i do dziś cieszy się uznaniem, zaś Sobór Watykański II w deklaracji Nostra aetate przychylnie o buddyzmie się wyraził.
      Również w innych kulturach idea wędrówki dusz jest znana, choć nie ma pochodzenia buddyjskiego, jak chociazby u Eskimosów, i chyba u Aborygenów.
      W podsumowaniu, nasz Kościół lokalny jako oblężona twierdza, nie może pogodzić się z faktem, że różne prądy kulturowe i religijne są jednym z elementów ciekawości człowieka w ewolucji poznania, i wiara katolicka staje się jednym z czynników w Polsce w kwestiach wiary, a katolicyzm nie jest czymś wyjątkowym, ponadczasowym, a człowiek ma możliwość wyboru.
    • Kaspi
      01.09.2012 22:01
      1. Faktycznie, jak napisał Kael przydałby się link, do wywiadu, bo... nie znalazłem go w Internecie. Prócz stron związanych z gosc.pl i wiara.pl nie miałem innych wyników.

      2. "Niedziela", to mój ulubiony tygodnik katolicki. Już go od roku regularnie kupuję i czytam każdy numer w całości

      3. Jestem mieszkańcem Katowic. Tutaj jest dość trudno zdobyć "Niedzielę". Ostatnio nawet były problemy z kolportażem w kioskach, dlaczego rodzina od pani prowadzącej pewien kiosk, jeździła po innych sklepach, żeby mi oraz jeszcze dla innych osób (razem 3 egzemplarze) sprowadzić "Niedzielę".

      4. Myślę, że niektórzy ludzie myślą, że w kioskach nie można po prostu kupić "Niedzieli" - np. rzadko jest w miejscu wystawowym.

      5. Kilka dni temu byłem z Żywego Różańca na pielgrzymce do kilku miejsc na terenie Archidiecezji Częstochowskiej. W jednym z nawiedzanych sanktuariów, moja sąsiadka widząc numer "Niedzieli" od razu go kupiła - jak widać i w naszej parafii ten tygodnik znalazłby czytelników, ale..

      6. ...w kościele sprzedawany jest tylko "Gość Niedzielny" i "Mały Gość Niedzielny". Żeby jeszcze ludzie kupowali te gazety... Wiem, że to zależy od każdej parafii, ale u nas mało ludzi kupuje nawet "Gościa Niedzielnego". Pamiętam, jak kiedyś w poniedziałkowy poranek, kościelny przyniósł z zakrystii do kancelarii parafialnej ok. 27 niesprzedanych "Gości Niedzielnych"! Przy czym, nie wiem, ile jest sprowadzanych.

      7. Naturalnie, nie jestem przeciwny sprzedaży "Gościa Niedzielnego" w kościołach, tylko... również w katowickich parafiach przydał by się pluralizm, w tej kwestii. ;)
    • jo_tka
      01.09.2012 23:00
      Wywiad jest w abonenckiej części KAI - możemy go opublikować dopiero jutro. Chyba, że wcześniej pojawi się na eKAI... Tak gwoli wyjaśnienia.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół