• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Bez dodawania i odejmowania

    w pierwszym czytaniu ks. Zbigniew Niemirski zbigniew.niemirski@gosc.pl

    |

    GN 35/2012

    dodane 01.09.2012 17:00

    Amy lubimy kalkulować – poszerzać, zawężać i interpretować. Tymczasem biblijny pisarz nie zostawia miejsca na jakąś „gdybologię”:

    „Nic nie dodacie do tego, co ja wam nakazuję, i nic z tego nie odejmiecie, zachowując nakazy waszego Pana Boga”. Ta bezkompromisowość jest pierwszym wymiarem biblijnego prawodawstwa. A drugi to absolutna równość, bez rozróżniania na władców czy jakiekolwiek elity i prosty lud. Bożemu prawu tak samo podlegali władcy, jak i poddani. Tymczasem poza Izraelem w świecie starożytnego Bliskiego Wschodu prawodawcami byli przede wszystkim władcy – od Egiptu po Mezpotamię. Oni tworzyli prawo, ale byli ponad nim. Jeśli odnosili się do bogów ze swymi postanowieniami to tylko po to, by u nich szukać potwierdzenia, jak są sprawiedliwi.

    Tymczasem w Biblii nikt nie jest prawodawcą poza Bogiem. Nie jest nim nawet Mojżesz, choć zbiór praw nazwany został Mojżeszowym. Ta wręcz rewolucyjna wizja budowania prawa budziła zainteresowanie ościennych ludów, łącznie z tymi najpotężniejszymi. To oni mówili o Izraelu: „Z pewnością ten wielki naród to lud mądry i rozumny”. Ale czy to zainteresowanie zachęcało do naśladowania? Historia pokazuje, że nie. Dobrze być przecież prawodawcą, wyznaczać nakazy, prawa, zakazy i obowiązki, pozostając ponad tym wszystkim. To wizja powszechna w pozabiblijnym świecie. Ale czy tutaj, choć minęły dziesiątki stuleci, coś się zmieniło? Boże prawo wciąż staje się znakiem sprzeciwu. Zdaniem wielu, ono nie jest absolutną normą.

    Ono, i to w ostateczności, może być jedynie przedmiotem debat i demokratycznych głosowań. W efekcie także wśród ludzi uważających Pismo Święte za księgę świętą biblijna zasada posłuszeństwa Bożemu prawu, mająca charakteryzować Boży lud, niestety, wraca do pogańskich zasad, że to człowiek jest ostateczną racją prawa. A jeśli człowiek, to kto dokładnie? Ten, który dzierży władzę. I oto w naszym niby-nowoczesnym świecie wraca stary model tworzenia prawa, wobec którego Biblia była i jest absolutną nowością, wciąż czekającą na zrozumienie. Bo człowiek wciąż ulega pokusie, by stawać się bogiem, aby innym – ale nie sobie – narzucać prawa, zakazy i nakazy.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Savonarola
      02.09.2012 04:48
      "Tymczasem w Biblii nikt nie jest prawodawcą poza Bogiem." - Swiete slowa,swiete slowa bracie Zbigniewie. A w zyciu,w zyciu katolikow,czy na pewno pamieta sie o tej prawdzie,czy omijanie przykazan tlumaczy sie tradycja i dostosowaniem prawa do potrzeb Kosciola? Ile z przykazan,ktore ustanowil Stworca jest ciagle respektowanych przez Kosciol? Czy Bog kiedykolwiek w natchnionym przez Ducha Swietego tekscie Pisma Swietego uczy nas swietowania pierwszego dnia tygodnia? A "cudowne" obrazy,ich tworzenie i adoracja.Skad pochodza te zwyczaje?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      W pierwszym czytaniu

      W drugim czytaniu

      przewiń w dół