• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Sobór wszystkich obowiązuje jednakowo

    KAI

    dodane 01.08.2012 16:40

    Kardynał Kurt Koch sprzeciwił się argumentom wysuwanym m.in. przez lefebrystyczne Bractwo św. Piusa X, że nie wszystkie teksty II Soboru Watykańskiego mają moc obowiązującą.

    Wprawdzie można krytykować formalne różnice między różnymi gatunkami tekstów – między konstytucjami, dekretami i deklaracjami – ale nie ma różnic, gdy chodzi o ich obowiązywanie pod względem treści, stwierdził przewodniczący Papieskiej Rady d.s. Popierania Jedności Chrześcijan w rozmowie z niemiecką agencją katolicką „KNA” w Rzymie.

    Podkreślił jednocześnie, że na przykład dekret o ekumenizmie ma swoje dogmatyczne źródło w Konstytucji o Kościele. Ekumenizm, jeden z punktów krytykowanych przez lefebrystów, musi być i pozostanie centralnym tematem Kościoła, oświadczył kard. Koch. Zwrócił uwagę, że Sobór od początku deklarował dwa główne cele, a mianowicie odnowę Kościoła i przywrócenie jedności chrześcijan i to stanowiło „centrum całego Soboru”. W tym kontekście ekumenizm nie jest tematem marginalnym, ani jakimś „załącznikiem”, lecz centralnym tematem Soboru, wyjaśniał szwajcarski purpurat.

    Zdaniem przewodniczącego Papieskiej Rady d.s. Popierania Jedności Chrześcijan, krytykując Sobór lefebryści zajmują podobne stanowisko jak Marcin Luter. - Wychodzą bowiem z założenia, że II Sobór Watykański (1962-65) popełnił błędy, a to właśnie Luter twierdził, że sobory mogą się również mylić, przypomniał kard. Koch i dodał, że w związku z tym tradycjonaliści muszą się zastanowić, co właściwie reprezentują. Zaznaczył, że otwarty przed 50 laty Sobór Watykański II pragnął odnowy Kościoła i ją zapoczątkował. Zwrócił również uwagę, że to jest kierunkiem Kościoła na przyszłość i powołał się na Benedykta XVI, który na początku swego pontyfikatu, w przemówieniu do Kurii Rzymskiej z 22 grudnia 2005 r. w swym programowym wystąpieniu poświęconym znaczeniu Vaticanum II mówił o „hermeneutyce nieciągłości i zerwania z przeszłością” oraz o „hermeneutyce reformy”, odnowy zachowującego ciągłość jedynego podmiotu - Kościoła, który dał nam Pan.

    W rozmowie z „KNA” kard. Koch potwierdził również, że jest przygotowywane wspólne oświadczenie Stolicy Apostolskiej oraz Światowej Federacji Luterańskiej z okazji Roku Reformacji 2017. Przygotowania są w dobrym punkcie, podkreślił watykański „minister ds. ekumenizmu”. Teraz – dodał - obie strony muszą się zastanowić, co mogą wspólnie powiedzieć z tej okazji. Wyraził też nadzieję, że planowany tekst „będzie stanowił dobrą odpowiedź dla obu stron”. Nie uzgodniono jeszcze, czy z tej okazji ogłoszona zostanie wspólna inicjatywa o zasięgu ogólnoświatowym.

    Na niedawnym wspólnym posiedzeniu przedstawicieli watykańskiej Rady d.s. Popierania Jedności Chrześcijan oraz Światowej Federacji Luterańskiej w Paderborn (Niemcy) zakończono przygotowania do wspólnego dokumentu. Decyzja o terminie jego ogłoszenia ma zapaść wkrótce.

    Są też w dalszym ciągu nadzieje na historyczne spotkanie papieża Benedykta XVI i prawosławnego patriarchy Moskwy Cyryla I. Kard. Koch podkreślił, że w ostatnim okresie stosunki między oboma Kościołami rozwinęły się pozytywnie. Nie ma jeszcze mowy o tym, kiedy i gdzie do takiego spotkania miałoby dojść.

    Podczas niedawnej wizyty premiera Włoch Mario Montiego w Moskwie patriarcha Cyryl mówił o znacznej poprawie stosunków między Rosyjskim Kościołem Prawosławnym a Kościołem katolickim. Kard. Koch przyznał, że to go cieszy i jest takiego samego zdania. Podkreślił, że jego ubiegłoroczna wizyta u patriarchy Cyryla w Moskwie przebiegała bardzo pozytywnie i w przyjacielskiej atmosferze. Zwrócił uwagę, że również szef urzędu ds. kontaktów zagranicznych Patriarchatu Moskiewskiego, metropolita Hilarion, podejmuje ostatnio inicjatywy godne uwagi. Jedną z nich był koncert w Rzymie na cześć papieża. „To wszystko świadczy o pozytywnym rozwoju”, powiedział kard. Koch i wyraził nadzieję, że „to dobre kroki, które kiedyś mogą doprowadzić do spotkania papieża z patriarchą”.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • Jerzyk
      06.08.2012 12:04

      Zapomniałem napisać, że
      - minusy są też mile widziane.
      Wiele mi to mówi o stanie umysłu i ducha człowieka.
      Poza tym jestem niezmiernie dowartościowany, nie wiem nawet czy zasługuję, bo mój mistrz, Jezus Chrystus też otrzymuje wiele minusów o zwolenników rozbicia Kościoła Jezusowego.

      - I tak będziemy za swoje czyny odpowiadać przed Bogiem.

    • Jasiek
      06.08.2012 12:48

      Panie Jerzyku!

      Jeśli zechce Pan rozwinąć tę swoją tezę:

      Według tego co chce "bractwo", według tego co musi być koniecznie spełnione, to i pierwsza msza sprawowana przez Jezusa Chrystusa jest nieważna.

      będę niezmiernie zobowiązany.

      doceń 21
    • Jerzyk
      06.08.2012 21:17

      Moi drodzy z Bractwa Piusa X, zwolennicy drogi abp.Marcela Françoisa Lefebvre'a. Patrzę i podziwiam wasze dzieło. Tyle ile sobie postawiliście plusów, tyle mnie minusów. No może mnie trochę więcej.
      - Pokazaliście swój obraz, tacy jesteście i tak czynicie.
      - Normalny człowiek zastanowiłby się.
      U was jest widocznie trochę inaczej. Wydaje się wam, że minusami i plusami sprawicie że wasze jest na górze, że naprawicie tym świat.
      Myślę że taką samą taktykę preferują wasi odpowiedzialni za "Bractwo" przywódcy. Nieustannie stawiają hierarchom Kościoła minusy, wychwalając przy tym siebie ile się da.
      - Nie wiem kogo, po co i dlaczego naśladujecie.
      Kiedy po przerwie spowodowanej grzechem pierwszych ludzi, Bóg znów aktywnie wkracza w dzieje człowieka powołuje Abrama i posyła go w nieznane. Abram, któremu Bóg zmienia imię na Abraham, do końca nie pojmował intencji Boga, jednak wierzył i był posłuszny do końca. Tak samo było z Mojżeszem, wielu prorokami i Świętymi Pańskimi. Posłuszeństwo do końca pokazał Jezus Chrystus.
      Dzisiaj święto Przemienienia Pańskiego. Piotr, Jakub i Jan widzieli co się stało, jednak i tak niczego nie rozumieli i nie pojmowali.
      Apostołowie trzy lata chodzili z Jezusem, widzieli niesamowite cuda, a i tak niczego nie pojmowali. Widzieli Zmartwychwstałego Jezusa i dalej nic.
      Piotr mówi: - J 21:3 bt "... «Idę łowić ryby». Odpowiedzieli mu: «Idziemy i my z tobą». Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili."
      - A więc wracają do poprzedniego życia.
      Tego z przed spotkania Jezusa.
      Dopiero Jezus naprowadza ich na właściwą drogę. Posługuje się jak zwykle swoją nieskończoną i niepojętą miłością.
      Od początku przecież wiedział jaki jest Piotr, co zrobi i że się Go zaprze trzy razy.
      - Nigdy jednak z Piotra nie zrezygnował.
      W genealogi Jezusa jest prostytutka i kobieta z kazirodczego rodu z którego członkami Żydzi nie mieli prawa nawet rozmawiać.
      Wychodzi na to, że to jedynie Bóg wie z kim, dlaczego i po co,, dlaczego tak a nie inaczej, itd.
      - No oczywiście nie dotyczy to "Bractwa"
      Ludzie "bractwa lepiej niż Bóg wiedzą, kto zacz, z kim można i kto jest be. Że Ojcowie soborowi to z pod ciemnej gwiazdy chcieli zniszczyć Kościół i nie tylko. Wiedzą także jak i co się robi, co można i czego nie wypada, i co w żadnym wypadku, itd.
      Błądzenie jest rzeczą ludzką, jednak występowanie przeciw Bogu, przeciw tym których Bóg powołał i posadził na odpowiednich miejscach ...
      - Niech Bóg ma was w swojej opiece!

    • Jerzyk
      07.08.2012 10:41

      Nie wiem jak pan, panie "Jaśku", ale rano byłem na Eucharystii i przyjąłem Ciało naszego Pana, Jezusa Chrystusa.
      W pierwszym czytaniu za prorokiem Jeremiaszem(Jr.30,1-2.12-15.18-22) Słowo Boga zapowiadające wyciągnięcie narodu wybranego z kłopotów jakie sobie przysporzył przez nie słuchanie Boga i tych przez których Bóg mówił, przez to że lud wiedział lepiej niż Bóg i ci których Bóg powołał.
      - Nie przypomina to coś panu?
      W Ewangelii(Mt.14,22-36), Jezus przynagla swoich uczniów aby wsiedli do łodzi i posyła ich w nieznane. Nie mówi gdzie, nie podaje nawet przybliżonego celu. Mówi tylko,
      - Drugi brzeg.
      - Gdzie to jest?
      Drugi brzeg, to ogromny długi nieznany, czasami pełen niebezpieczeństw i dziwnych stworzeń, czasem nieprzyjaznych ludzi ląd.
      - Pan i tacy jak pan, z pewnością by nie popłynął, co widać po tym czego się pan tak kurczowo trzyma.
      Uczniowie jednak płyną. Jezus kazał, to i zatroszczy się o wszystko, także aby trafili i sprostali temu co ich czeka.
      Pan i tacy jak pan, Sądząc wyborze drogi i wypowiedziach, nigdy by tego nie zrobili.
      Nic im nie pasuje, wszystko mają przeciw, jednak płyną. Na dodatek nie rozpoznając Jezusa, myślą że widzą zjawę kroczącą po wodzie. Nawet krzyczeli ze strachu.
      Jezus jednak uspokaja,
      - „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”.
      Też tak często słyszę, gdy nie wiem co zrobić i boje się.
      Piotr, choć jak wynika ze słów, jeszcze nie bardzo wierzy, jednak zdobywa się na odwagę i mówi,
      - „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie”.
      Jezus mówi,
      - "Przyjdź".

      Piotr szedł po wodzie do momentu kiedy zamiast słuchać Jezusa, zaczął skupiać się na niebezpieczeństwach i na swoich siłach.
      - Zaczął tonąć.
      Kiedy jednak zrozumiał, że nie może polegać na sobie, zawołał,
      - „Panie, ratuj mnie”.
      Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc:
      - „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?”
      Gdy wsiedli do łodzi wszystko się uspokoiło.
      Gdy przybili do brzegu,(tam gdzie chciał Jezus) zlatywali się ludzie z całej okolicy,
      - "znieśli do Niego wszystkich chorych i prosili, żeby przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni".
      - Pan by tego nie zrobił.
      Za żadne skarby nie dotknął by pan Jezusa.(tak jakby językiem to nie było dotknięcie). Pan nawet( co wynika z tego co pan pisze) nie powie Jezus, bez wszelkich możliwych dodatków, choć w PŚ jest napisane "Jezus" i nic więcej.
      - Tak bardzo boi się pan i ci którzy wybrali tę drogę.
      Nieważne że Jezus mówi,
      - „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”.
      Pan i tacy jak pan wiedzą lepiej od samego Jezusa jak i co należy robić.
      Wiara i droga z Jezusem to chodzenie po wodzie. Czasami nawet się tonie, jednak Jezus wyciąga rękę i ratuje.
      - Panie Jezu, ratuj zagubionych, bojących się, zadufanych w sobie, wiedzących lepiej, ...

    Dyskusja zakończona.

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół