• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Dają, to bierz

    dodane 02.08.2012 00:00

    W ciągu pięciu minut posłowie Komisji Samorządu Terytorialnego i Finansów Publicznych przekreślili wielomiesięczne starania o inny sposób naliczania kwoty, jaką bogatsze samorządy płacą na rzecz biedniejszych. Sejmowi zalecają: nic nie zmieniajcie!

    Nie było dyskusji ani odrębnego głosowania nad poszczególnymi zmianami w projekcie nowelizacji ustawy o „janosikowym”, czyli o obowiązkowej wpłacie do budżetu państwa, do której zobowiązane są bogate gminy, powiaty i województwa, a która potem trafia do biedniejszych samorządów jako część subwencji ogólnej. 24 lipca na wniosek posłanki Moniki Wielichowskiej z Platformy Obywatelskiej 42 ręce podniosły się za odrzuceniem w całości projektu, a 18 posłów głosowało przeciwko.

    Już raz projekt podkomisji trafił pod wspólne obrady Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej oraz Finansów Publicznych. Wówczas jednak został zwrócony do podkomisji, by zostały w nim dokonane bardziej kompromisowe zmiany. Kompromis osiągnięto, ale teraz zmiany przepadły w komisji. Rekomendacja komisji nie jest decydująca, jednak jest ważną wskazówką dla posłów, którzy najprawdopodobniej we wrześniu będą głosować za zmianami sposobu naliczania „janosikowego”. I biorąc pod uwagę, że wcześniej skrytykowała je Komisja Infrastruktury, ich los jest raczej przesądzony. O tym, że trzeba zmienić sposób naliczania daniny przekonują najwięksi płatnicy, wśród nich Mazowsze, które od 2004 r. wydało na nią prawie 6 mld zł. Tylko w tym roku Warszawa wpłaci na rzecz biedniejszych gmin 830 mln zł, a województwo mazowieckie – 658 mln zł, czyli jedną piątą swojego budżetu. Do Sejmu wpłynęły więc dwa projekty zmian: władz województwa i inicjatywy obywatelskiej „STOP janosikowe”, pod którą podpisało się 157 tys. osób. Gdyby parlament przyjął ich propozycje, w kasie Mazowsza pozostałoby w tym roku 130 mln zł, a Warszawy aż 230 mln zł. Bogatsze samorządy domagają się nie tylko liczenia daniny wedle aktualnej sytuacji gospodarczej (obliczana jest z dwuletnim poślizgiem, co powoduje, że w sytuacji kryzysu jej wysokość się nie zmniejsza), rzeczywistej liczby mieszkańców (teraz liczona jest na podstawie liczby podatników, co jest szczególnie niekorzystne dla takich miast jak Warszawa) oraz wprowadzenia jej górnego, procentowego pułapu (teoretycznie możliwa jest sytuacja, że samorząd musi wpłacić 90 proc. swoich dochodów). Samorządy chcą również, by rozsądniej wydawać zebrane od nich pieniądze. Zamiast dawać subwencje biednym samorządom, proponują dofinansować ich konkretne działania np. wsparcie bezrobotnych, budowę infrastruktury komunalnej, rozbudowę szkół, upowszechnienie sieci internetowej... W maglu prac komisji i podkomisji ustalenia najpierw bardzo złagodzono, a teraz po pół roku dyskusji – odrzucono całość. Świadczy to o braku woli politycznej zmian? – To nie jest opór po linii partyjnej. Po prostu ci, którzy biorą pieniądze, nie chcą ustąpić tym, którzy płacą – mówił dziennikarzom marszałek województwa Adam Struzik. Sprawa „janosikowego” od 1,5 roku czeka też na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał może nakazać parlamentowi zmianę przepisów, jeśli uzna, że są one niezgodne z konstytucją.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół