• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Złapał Kozak Tatarzyna...

    felieton Piotr Legutko piotr.legutko@gosc.pl

    |

    Gość Krakowski 31/2012

    dodane 02.08.2012 00:00

    Na rondzie Ofiar Katynia panuje wakacyjny spokój. Ale fakt ten powinien wzbudzać raczej nasz niepokój. Od początku lipca rondo (a ściślej – ulica Conrada tuż za nim), zgodnie z harmonogramem prac, miały zamienić się w plac budowy. Tymczasem firma Radko, generalny wykonawca remontu ronda... zniknęła. Oczywiście, nie płacąc podwykonawcom rachunków. Ktokolwiek wie coś o losie zaginionego, proszony jest o kontakt z Zarządem Infrastruktury Komunalnej i Transportu. O tym, jak bardzo skomplikowana jest dziś sytuacja finansowa miasta, świadczy fakt, że nagłe rozpłynięcie się w powietrzu firmy Radko wzbudza w krakowskim magistracie uczucia ambiwalentne.

    Z jednej strony to skandal, z drugiej – miasto może tym samym czuć się zwolnione z obowiązku zapłacenia kolejnej – wynikającej z umowy – raty dla niesolidnego wykonawcy remontu ronda. Co już jest wiadomością z gatunku „mniej złych”. O dobrych wieściach skarbnik miasta już pewnie zapomniał. Prezydent Krakowa nie dostał od radnych absolutorium. Przyjął to wyjątkowo spokojnie. Ot, wygłosił kilka rytualnych zdań na temat „politycznej” natury tej decyzji. Paradoks polega jednak na tym, że wyjątkowo w tym roku była to decyzja merytoryczna. W poprzednich latach w głosowaniach nad uchwałami dotyczącymi udzielenia Jackowi Majchrowskiemu absolutorium bywało różnie. Zazwyczaj chodziło raczej o „przeczołganie” prezydenta. Ale budżet na 2011 rok rzeczywiście nie został wykonany, a sytuacja finansowa Krakowa jest fatalna. I skoro radni postanowili nie pobłażać władzy, powinni teraz w zgodzie z ustawą podjąć decyzję o przeprowadzeniu referendum. Zamiast tego, wbrew wieloletniej tradycji, zapraszają Jacka Majchrowskiego do politycznych rozmów. Dla krakowian to jasny sygnał: sytuacja jest naprawdę poważna. Można ją streścić znanym powiedzeniem: „Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma”. Niby radni PO mają prezydenta „na widelcu”, ale i Jacek Majchrowski trzyma większość rady w szachu. Rozpisanie referendum byłoby bowiem dla Platformy zagraniem tyleż ryzykownym (duże prawdopodobieństwo przegranej), co kosztownym. Z kolei dalsze trwanie w twardej opozycji wobec oszczędnościowych posunięć prezydenta może doprowadzić do finansowej katastrofy miasta. Jedynym wyjściem z tego pata jest wzięcie wspólnej odpowiedzialności za budżet zarówno przez radę, jak i prezydenta. Zresztą po to zostali przez krakowian wybrani.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół