• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Dziecko, czyli koszt

    Piotr Legutko

    dodane 01.06.2012 16:40

    Czy macie w domowym budżecie wolne 176 tys złotych? Jeśli nie, zapomnijcie o dziecku.

    Centrum im. Adama Smitha przygotowało świeżutki raport na temat kosztów wychowania dziecka w Polsce. Okazuje się, że do osiągnięcia pełnoletności trzeba na pielęgnowanie jednej latorośli wydać wyżej wymieniona kwotę. Dwójka wychodzi w sumie taniej, bo „tylko” 317 tys. Wychowanie trójki dzieciaków to już – bułka z masłem - 422 tys.

    Co wynika z takich zestawień i po co się je robi? Mają one sens jedynie jako statystyczne dane porównawcze. Na przykład można się z nich dowiedzieć, że w stosunki do roku 2008 koszty te wzrosły o 16 tyś na jedno dziecko. Jest więc drożej, ale w porównaniu z Wielką Brytanią wciąż praktycznie bez kosztowo, bo tam na wychowanie potomka trzeba wydać 160 tys funtów, czyli dobrze ponad 800 tyś złotych. (Dlaczego zatem Polki umówiły się, że będą rodzić właśnie w Londynie?). W sumie: statystyczna ciekawostka, nic ponadto.

    Tymczasem raport cytowany jest obszernie w różnych miejscach z okazji Dnia Dziecka. Stanowi doskonałe uzupełnienie do utyskiwań na temat ciężkiej doli polskich rodzin. Można jeszcze dorzucić kilka rytualnych argumentów: o braku miejsc w przedszkolach, dyskryminacji matek w pracy, kiepskich perspektywach dla młodych. Wszystko to zmierza do przewidywalnej tezy  – trzeba się dobrze zastanowić, zanim pomyśli się o powiększeniu rodziny.

    Oczywiście to wszystko prawda: o kosztach, braku pracy, słabej infrastrukturze. Tylko czy właśnie (i głownie) w tych kategoriach należy dyskutować o posiadaniu (lub nie) dzieci?  Można jeszcze dorzucić kilka mocniejszych argumentów, dotyczących braku polityki prorodzinnej państwa. Tylko czy rzeczywiście tak powinno się mówić i pisać o dzieciach, o macierzyństwie, ojcostwie?  Związek przyczynowo skutkowy między stanem kasy, a liczbą potomstwa oczywiście istnieje, ale gdyby był decydujący, trudno byłoby logicznie wytłumaczyć polskie wyże demograficzne, akurat wypadające w najtrudniejszych ekonomicznie latach, albo fakt, że dziś więcej dzieci rodzi się w powiatach (i rodzinach) biedniejszych niż w bogatszych.

    Chyba całkowicie rozregulowały się w tej naszej rzeczywistości medialnej hierarchie wartości. Nawet pierwszego czerwca nie można odpuścić? W końcu mówi się o mediach, że handlują głownie emocjami, no to pogadajmy o emocjach związanych z tym, jaką radością jest dziecko. O szczęściu, z którym nic się równać nie może. O wzruszeniach i porywach serca, o dumie i poczuciu spełnienia. Wreszcie o miłości. Bo są tacy, którzy wciąż uważają, że dzieci są owocem miłości.

    Skoro na co dzień w mediach głownie martwimy się – z jednej strony przemocą domową, patologiami, a z drugiej – rosnącymi kosztami utrzymania, to choć od święta spójrzmy na rodzinę z innej, jasnej perspektywy. Ogromnie jej dziś brakuje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • amico
      01.06.2012 19:30
      Niech mi Pan wytłumaczy taką rzecz. W 1945 roku było nas Polaków 22 miliony. W 1990 roku po przekazaniu władzy solidaruchom było nas już 38 milionów! A ile jest obecnie? Biorąc pod uwagę również tych, którzy wyemigrowali /prawie 3 miliony/ jest nas też 38 milionów! Jak to jest, że w okresie terroru, braku wolności, biedy, nędzy itd. przybyło nas per saldo 16 milionów a w dobrobycie, wolności...nie przybyło NIC!
    • proszę
      02.06.2012 16:00
      Proszę sobie jeszcze porównać, drogi amico, przyrost ludności po odzyskaniu niepodległości do II wojny światowej.

      W 1989 roku nikt nikomu nie przekazywał władzy. Układ okrągłostołowy nie na tym polegał. W efekcie mamy PRL-bis a nie wolną Polskę
    • :(
      02.06.2012 21:20
      czego tylko do 18 lat przecież dużo 19, 20 czy nawet starszych osób otrzymują rodzice. mało kto w wieku 18, 19 czy 20 lat sam się utrzymuje.co za studia sami sobie płacą czy rodzice im dają.
    • 8 mld dol
      03.06.2012 15:44
      na Grecję z polskich funduszy; a na pomoc rodzinie nie ma; jak babcie przestaną przechodzić na wcześniejsze emerytury w wieku 55 lat, to dopiero spadnie przyrost naturalny; nawet Ukraina "dziki" kraj przeznacza 10 tys. zł na becikowe dla każdego obywatela; Niemcy mają 100 tys. zł becikowego;
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół