• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Przymus żłobkowy

    Stefan Sękowski

    dodane 02.05.2012 14:10

    Nasi zachodni sąsiedzi właśnie przerabiają dyskusję nad tym, czy rodzicom wolno zajmować się dziećmi w domu.

    Najpierw myślałem, że to jakieś jaja. Niestety: dziś mamy 2. maja, a nie 1. kwietnia. Premier niemieckiego kraju związkowego Nadrenii-Północnej Westfalii (politycznie członkini partii socjaldemokratów) oznajmiła: „Wszystkie dzieci muszą chodzić do żłobków”. Dzięki temu kobiety będą pracować i płacić podatki. A dzieci rozwijać się społecznie. Poparł ją współprzewodniczący Partii Zielonych, choć zaznaczył, że to nie najlepszy moment na dyskusję o obowiązku żłobkowym.

    Wszystko zaczęło się, gdy Unia Chrześcijańsko-Społeczna zaproponowała, by każda rodzina, która zamiast posyłać dziecko do żłobka, wychowuje je w domu, otrzymywała do 150 euro dodatku wychowawczego miesięcznie. Z sensownością tego rozwiązania można się oczywiście sprzeczać, jednak symptomatyczne jest, iż to bardzo nie podoba się lewicy, która najchętniej widziałaby wszystkie dzieci w przedszkolach i żłobkach.

    Każdy, kto ma dziecko, zdaje sobie sprawę z bzdurności argumentów zwolenników przymusu żłobkowego. Roczne, półtoraroczne, a czasem nawet dwuletnie dzieci nie interesują się zabawą z innymi dziećmi. Ich naturalnym środowiskiem są tata i (przed wszystkimi) mama. To od nich oczekują bezpieczeństwa i opieki, pokazywania świata. Nawet najlepsza ciocia czy babcia nie zastąpi w pełni rodzica w tym okresie – a co dopiero obca wychowawczyni. Czasem nie ma innej możliwości, jak wysłać dziecko do żłobka, ale wielu rodziców broni się rękami i nogami przed tym rozwiązaniem. I słusznie.

    Cele obejmowania coraz młodszych dzieci przymusem edukacji publicznej są dwa. Pierwszy, bardziej utylitarny – zaprząc jak największą ilość osób w wieku produkcyjnym do roboty, by płacili podatki, a obecnie przede wszystkim składki emerytalne, dzięki którym niewydolne systemy emerytalne nie rozpadną się od razu. Drugim powodem jest chęć oderwania dzieci od rodziców, wychowywania ich przez państwu. Nie ma tu znaczenia, czy dlatego, że rządzący wyznają chore ideologie, czy też dlatego, że janczarami łatwiej się rządzi.

    W tym kontekście przypomina mi się niedawna dyskusja na temat obniżenia wieku szkolnego i wprowadzenia przymusu przedszkolnego. Znacie Państwo te argumenty: dzięki wysłania do szkół wszystkich sześcio- a do przedszkoli pięciolatków umożliwi im się lepszy start w dorosłe życie dzięki edukacji i socjalizacji, której dom rodzinny im nie zapewni. Poza tym i tak rok w te czy we wte nie robi różnicy i nie ma o co się spierać. Bzdura. Teraz rok, a za dziesięć lat będą to kolejne dwa lata i obudzimy się w państwie, w którym do całodoniowych żłobków (słyszeliście państwo o „całodniowych szkołach”? Na zachodzie funkcjonują od lat) trzeba będzie wysyłać niemowlęta. To nie gorzka satyra z gatunku political fiction – to się dzieje na naszych oczach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • gastarbeiter
      03.05.2012 09:32
      Ludzie kochani, nie porownujcie Niemiec do Polski. W Niemczech istnieje problem Turkow i Arabow, o ktorym Polacy MAJA pojecie, ale nie dostrzegaja "tureckiej i arabskiej dzietnosci" :)))
    • Sorcier
      03.05.2012 10:32
      Drogi Kael

      A czy ja (albo Pan Redaktor) twierdzę, że są? Wszak zostało napisane jasno i wyraźnie, iż została wysunięta taka propozycja. Widzisz coś czego nie ma i jeszcze się czepiasz... To nierzeczowe i raczej chamskie - imputować komuś nieprawdę, a samemu powoływać się na treści, których w artykule (i moim komentarzu) brak.
    • Kael
      03.05.2012 11:47

      Nasi zachodni sąsiedzi właśnie przerabiają dyskusję nad tym, czy rodzicom wolno zajmować się dziećmi w domu.


      Taki jest wstep. I postawienie takiej tezy na podstawie JEDNEJ wypowiedzi uwazam za mocno odwazne. Bo prawdziwa dyskusja jest nie o tym.

      Wszystko zaczęło się, gdy Unia Chrześcijańsko-Społeczna zaproponowała, by każda rodzina, która zamiast posyłać dziecko do żłobka, wychowuje je w domu, otrzymywała do 150 euro dodatku wychowawczego miesięcznie. Z sensownością tego rozwiązania można się oczywiście sprzeczać, jednak symptomatyczne jest, iż to bardzo nie podoba się lewicy, która najchętniej widziałaby wszystkie dzieci w przedszkolach i żłobkach.

      A jak wytlumaczyc, ze nie podoba sie takze prawicy?

      Cele obejmowania coraz młodszych dzieci przymusem edukacji publicznej są dwa. Pierwszy, bardziej utylitarny – zaprząc jak największą ilość osób w wieku produkcyjnym do roboty, by płacili podatki, a obecnie przede wszystkim składki emerytalne, dzięki którym niewydolne systemy emerytalne nie rozpadną się od razu. Drugim powodem jest chęć oderwania dzieci od rodziców, wychowywania ich przez państwu. Nie ma tu znaczenia, czy dlatego, że rządzący wyznają chore ideologie, czy też dlatego, że janczarami łatwiej się rządzi.

      Tu sie zaczyna manipulacja. Pan Redaktor dyskutuje z teza, ktora wymyslil sam, ale pisze tak, jak gdyby to bylo cos postanowionego w Niemczech. Insynuuje zreszta, ze wychowanie dzieci w zlobku moze byc tylko zle. Przy okazji doklada polskiemu rzadowi. Tak jakby posylanie dzieci wczesniej do szkoly mialo na celu "wychowanie janczarow".

      Ciekawe, ze w wielu krajach Europy obowiazek (przed)szkolny zaczyna sie znacznie wczesniej

      Prosze to powiedziec matkom w Polsce, ktore musza badz chca wrocic do pracy i nie moga z .. braku zlobkow.



      Ale oczywiscie, jest mozliwe, ze celem felietonu bylo zupelnie cos innego. Np przylozenie polskiemu rzadowi. A tytul i zagajenie, to tylko tak sobie.

      To przepraszam za doslowne zrozumienie tekstu.

    • Naukowiec
      04.09.2012 11:44
      Proszę aby szanowny autor zapoznał się z publikacjami wielkiego psychologa Jereme Kagana, który naukowo dowiódł już 30 lat temu, że żłobki w żaden sposób nie szkodzą małym dzieciom a często nawet je rozwijają. Bynajmniej nie oznacza to, że dzieci powinny chodzić do żłobka przymusowo, niemniej proszę nie twierdzić, że żłobki szkodzą bo to bzdura nie poparta żadnymi faktami naukowymi!
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół