• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Habity sztywne od lodu

    Tekst, zdjęcia i reprodukcje
: Krzysztof Kozłowski


    |

    Posłaniec Warmiński

    dodane 01.05.2012 23:07

    75-lecie sióstr terezjanek. To czas święta w 15 domach terezjanek
w Polsce,
na Ukrainie
i we Włoszech. – Ale był taki okres, że nie było ciepłej wody, ani elektryczności. Prałyśmy
w wielkich baliach na tarach i używałyśmy żelazka z duszą. I choć praca była ciężka, wiele przy tym było śmiechu i żartów. Powodów do radości nie brak i dziś – wspomina s. Urszula CST.

    Rychnowo. Niewielka wieś, przecięta ruchliwą trasą 
E 77, położona między Olsztynkiem a Ostródą. Wielu kierowców, przejeżdżając przez nią, nie zwraca na nią większej uwagi – ot, kolejna mała miejscowość. Kilka domów, przy trasie niewielki sklep. A czas goni, trzeba dotrzeć do celu. – Jadę właśnie do Gdańska. Zatrzymałem się przy sklepie, żeby kupić wodę. Miałem czas na rozejrzenie się po okolicy. Dostrzegłem drewniany kościół. Tuż za nim pałacyk. To niesamowite, że wcześniej ich nie dojrzałem, a tą trasą jeżdżę raz na dwa tygodnie – mówi napotkany na parkingu pan Zbigniew z Warszawy. Kościół, wiadomo, Msze św., nabożeństwa, czasem ktoś przyjdzie, żeby go zwiedzić. A warto, bo drewniany, z 1713 roku, w środku pełen niespodzianek. Ale pałacyk? Co w nim jest?


    Kolory tęczy


    Ostatnim właścicielem pałacu był Otto Knyfka. – Jak wiadomo, II wojna światowa zmieniła losy ludzi. Wielu musiało uciekać, tracąc dorobek dotychczasowego życia. Podobnie było ze zgromadzeniami zakonnymi. Nasze zgromadzenie miało wielkie gospodarstwo w Maszowie na Wołyniu – 100 ha ziemi, budynek mieszkalny i zabudowania gospodarskie. Zostałyśmy wygnane z tych ziem i w zamian za utracone mienie w 1946 r. otrzymałyśmy popadający w ruinę pałac w Rychnowie, zniszczone zabudowania i grunty – mówi s. Aleksandra Harmuszkiewicz ze Zgromadzenia Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus.
„Dom był taki: ściany, owszem, całe, ale nieszczęsny dach był dziurawy niczym rzeszoto. Kaplica, refektarz, sala rekreacyjna i cele – bez drzwi, okien i pieców. A tu szły szarugi jesienne” – pisze we wspomnieniach nieżyjąca już s. Franciszka Borowicz CST. Mimo tak trudnych warunków pierwsze dwie siostry zamieszkały w zrujnowanym pałacu. W niedziele, mimo braku kapłana, odbywały się nabożeństwa, czytano Ewangelię, odmawiano Różaniec. „Z czasem przyjechały nowe siostry. Pracy było sporo. Jedna z sióstr utrzymywała dom, pozostałe apostołowały i uczyły dzieci. Wkrótce przyjechała siostra agronomka. Kopała, sadziła, podlewała. Pomidory jak dynie wyhodowała. Było dużo pracy. Ciężko było, oj, bardzo ciężko” – pisze s. Franciszka. Jak wspomina, dzięki ich wysiłkowi dach przestał być dziurawy, sufity brudne i pozaciekane stały się białe, ściany przybrały kolory tęczy, a kaplica – jak przystało na mieszkanie Pana – stała się najpiękniejszym miejscem domu. „Pracowałyśmy nieraz do północy. Ale żadna z nas nie narzekała. Jedna myśl przyświecała wszystkim: przygotować mieszkanie Pana i dom dla nowicjatu” – podkreśla s. Franciszka. Już 3 października 1948 r., po raz pierwszy w historii zgromadzenia, 12 nowicjuszek rozpoczęło swoje przygotowania do wstąpienia do zgromadzenia. Rychnowo stało się miejscem, w którym dojrzewają powołania, a dotychczasowy pałac właścicieli ziemskich – Domem Nowicjatu pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół