• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Dopiero się zaczyna

    Franciszek Kucharczak

    dodane 01.05.2012 10:06

    Nie po to Bóg dał nam Jana Pawła II, żeby nic się nie zmieniło.

    Gdy Jan Paweł II umierał, koleżanka z redakcji wstąpiła po pracy w piątkowe popołudnie do kościoła w centrum Katowic. Było tam już pełno ludzi. Wszyscy przejęci, bo choć Papież nieraz wychodził z opresji zdrowotnych, czuło się, że tym razem chyba „czas się wypełnił”. Koleżanka klęczała tam przez pewien czas. W pewnym momencie podeszła do niej dziewczyna w wyzywającym „branżowym” stroju (w tamtej okolicy sporo pań trudniło się prostytucją). Zapłakana, z rozmazanym makijażem, uklękła niepewnie. – Chciałabym się pomodlić, ale nie wiem jak – wyszeptała. – Nigdy tego nie robiłam… Chcę jakoś pomóc Papieżowi – tłumaczyła przez łzy. Koleżanka pomodliła się z nią, zostawiła jej różaniec. Gdy wychodziła, tamta wciąż klęczała i szlochała.

    To taki jeden obrazek z bardzo wielu zupełnie niesamowitych, dających jakieś pojęcie o tym, co niepojęte. Dotknęliśmy wieczności, dała o sobie znać nadprzyrodzona rzeczywistość. Jednali się kibice wrogich klubów, na wieść o śmierci Papieża podróżni w pociągach spontanicznie razem się modlili. Ba! Nawet na Onecie, zamiast przerzucać się szyderczymi komentarzami, internauci licytowali się na kościoły, w których trwają dyżury spowiedników. Przez tydzień nie było w telewizji na żadnym kanale niczego innego niż Papież – i dla wszystkich było oczywiste, że nie może być inaczej.

    To nie była zwykła rzecz. Żaden ziemski autorytet nie mógłby spowodować czegoś takiego. To było potwierdzenie nie tylko osobistej świętości Jana Pawła, ale także znak, że akurat z tym człowiekiem Bóg związał swoje ważne plany.

    „Moc ta przez duchy będzie widzialna / Przed trumną tu” – prorokował Słowacki o „słowiańskim papieżu”. I widzieliśmy przed trumną rozwiane nagłym wichrem czerwone ornaty kardynałów, widzieliśmy jak wiatr przewracał kartki ewangeliarza. Widzieliśmy wielkich tego świata, którzy stali przed tą trumną jacyś dziwnie mali. I te napisy: „Subito santo!”. Powszechne przekonanie o świętości i błyskawiczny proces beatyfikacyjny. No i jego zeszłoroczne ukoronowanie beatyfikacją 1 maja. W Niedzielę Miłosierdzia Bożego.

    Są tacy, co mówią, że to wszystko było na nic. Że zmarnowaliśmy narodowe rekolekcje. Że to kolejny zryw, a po nim – jak zawsze – zjazd. Mówią, że z pokolenia JPII zostało pokolenie JP, czyli Janusza Palikota, a przed nami to już tylko puste kościoły i szaleństwo neopogaństwa.

    Po pierwsze Jan Paweł II nie był tylko „naszym papieżem”. Jego misja dotyczyła całego świata, bo Ewangelia dotyczy całego świata. Jeśli Polacy odwrócą się od Ewangelii, to Kościół będzie trwał, a Polacy nie będą trwali. Po drugie Bóg nie jest niewolnikiem socjologii i procesów społecznych. Nie potrzebuje „korzystnej koniunktury” politycznej i jakiejkolwiek innej, żeby przeprowadzić swoje plany. Bo Jego plany to nasze zbawienie.

    Kto mógł przewidzieć to, co nastąpi po wyborze Jana Pawła II? Ludzie kombinowali jak zleceniodawcy zamachu: skutek będzie taki, jaki zamówimy i opłacimy. Ale rzeczywistość okazała się tak zaskakująca, jak ocalenie Papieża. Jak upadek żelaznej kurtyny i rozpad „Imperium Zła”.

    Bóg nie potrzebuje dywizji. Wystarczą Mu sprawiedliwi, nawet gdy są bardzo nieliczni. Oddanie jednego świętego łączy z ofiarą Chrystusa i w niepojęty sposób wykorzystuje dla zbawienia tysięcy i milionów.

    Widzieliśmy człowieka Bożego, znaliśmy go tak, jakby był naszym domownikiem. Wyszedł od nas, ale to nie nasza zasługa. Jego świętość to też nie nasza zasługa. Łaski, jakich doświadczamy za jego pośrednictwem, to też nie nasza zasługa. Jedyne, co możemy zrobić od siebie, to podziękować Bogu za te łaski i Go uwielbić. I oddać Mu się do pełnej dyspozycji. Wtedy będzie mógł z nas (niezależnie od stanu i sytuacji) zrobić ojców świętych  i święte matki.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Wit
      01.05.2012 12:01
      No właśnie, wszyscy mówią o JPII o jego spuściźnie, ale niewielu czerpie z jego nauczania.

      Jak pamiętam kazania papieskie, to były adresowane do społeczeństwa polskiego. Nawoływały do zmiany życia ... życia społecznego. Do życia zasadami wiary w rodzinie, pracy, społeczeństwie, i do aktywizacji ludzi wierzących w życiu wspólnotowym i politycznym. Były wielkim nawoływaniem do patriotyzmu: "dziś jeszcze raz wzywam was do przyjęcia tego dziedzictwa, któremu na imię Polska".

      Rzadko można spotkać księdza, który pozwoliłby sobie na jakiś patriotyczny akcent w kazaniu, na wypowiedź na tematy społeczne lub polityczne. A jeśli to zrobi, to z wielkim strachem. Jeśli księża nie mają odwagi nawet podjąć jego nauczania, to czego oczekiwać od wiernych, którzy przecież ryzykują znacznie więcej.

      Wiarę zepchnięto nawet nie do życia prywatnego, bo eliminuje się ją nawet z życia rodziny, a do życia indywidualnego.
    • Maja
      01.05.2012 22:25

      Dziękuję dziś za Jana Pawła II, za łaski te które były, są i mam nadzieję będa, jeżeli św. Tereska zamknięta za klauzurą czy Faustyna mówiły że ich misja dopiero się rozpocznie po śmierci , to co dopiero tak "aktywny" Papież, który mówił,że ma cały świat na głowie. Trzeba pamiętać,że teraz On już inaczej mierzy czas, że "dzień u niego jak tysiąc lat", Bóg jest tym który cierpliwie uprawia winnicę - Kościół, w którego istnienie wpisane są okresy kryzysu, oczyszczeń. Sam przecież JPII o tym mówił, zanim jeszcze poczuliśmy się wolni, On już mówił o wolności zadanej o zagrożeniach. Mieszkam w Brukseli, więc wiem co to puste kościoły, nawet w czasie Triduum, kiedy 20 lat temu bywałam tu we wakacje było dla mnie szokiem, brak praktyki spowiedzi, uczestniczenie przez Belgów w Mszach raz na kilka miesięcy i przystępowanie do Komunii, dziś staram się cieszyć tym co jest a nie smucić się z tego czego nie ma, u starszego małżeństwa modlitwa i obrazek do Jana Pawła w kuchni i przy łóżku chorego na Parkinsona, a zona mówi: On nam pomaga obojgu codziennie, a u Dominikanów co tydzień na polskiej mszy kościół pęka w szwach , przygotowana liturgia, schola, pełno dzieciaków i młodych małżeństw,a więc to dopiero początek...

    • Maja
      01.05.2012 22:27

      Dziękuję dziś za Jana Pawła II, za łaski te które były, są i mam nadzieję będa, jeżeli św. Tereska zamknięta za klauzurą czy Faustyna mówiły że ich misja dopiero się rozpocznie po śmierci , to co dopiero tak "aktywny" Papież, który mówił,że ma cały świat na głowie. Trzeba pamiętać,że teraz On już inaczej mierzy czas, że "dzień u niego jak tysiąc lat", Bóg jest tym który cierpliwie uprawia winnicę - Kościół, w którego istnienie wpisane są okresy kryzysu, oczyszczeń. Sam przecież JPII o tym mówił, zanim jeszcze poczuliśmy się wolni, On już mówił o wolności zadanej o zagrożeniach. Mieszkam w Brukseli, więc wiem co to puste kościoły, nawet w czasie Triduum, kiedy 20 lat temu bywałam tu we wakacje było dla mnie szokiem, brak praktyki spowiedzi, uczestniczenie przez Belgów w Mszach raz na kilka miesięcy i przystępowanie do Komunii, dziś staram się cieszyć tym co jest a nie smucić się z tego czego nie ma, u starszego małżeństwa modlitwa i obrazek do Jana Pawła w kuchni i przy łóżku chorego na Parkinsona, a zona mówi: On nam pomaga obojgu codziennie, a u Dominikanów co tydzień na polskiej mszy kościół pęka w szwach , przygotowana liturgia, schola, pełno dzieciaków i młodych małżeństw,a więc to dopiero początek...

    • moja opinia
      02.05.2012 20:19
      Tak, zmieniło się wiele: łatwe rozwody, zwane unieważnieniem (radykalna reforma KPK), zniesienie niektórych przykazań kościelnych, zniesienie obowiązku święcenia ważnych świąt kościelnych (np. nie ma już 2 święta wielkanocnego). Można tak wyliczać dalej...
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół