• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nienawiść i amok

    ks. Dariusz Kowalczyk

    |

    GN 18/2012

    dodane 02.05.2012 00:15

    Życie społeczne robi się coraz bardziej miałkie i wredne.

    Kiedy czytamy Ewangelie, szczególnie św. Jana, to widzimy wyraźnie, że od pewnego momentu narasta konflikt między Jezusem a pewną częścią Żydów, w tym przede wszystkim arystokracją świątynną, czyli ówczesną żydowską władzą. Oponenci Jezusa nie byli w stanie Mu sprostać w otwartej dyspucie, a – z drugiej strony – w swej zatwardziałości nie chcieli przyznać mu racji. Pozostała im zatem sprytna retoryka i budowanie wokół Nauczyciela z Nazaretu złej atmosfery. „On jest opętany przez złego ducha i odchodzi od zmysłów. Czemu Go słuchacie?” (J 10,20) – przekonują Żydzi tych, którzy uwierzyli w Chrystusa. Nie wiedząc, co począć z cudownymi znakami, które Jezus czynił, wciskają ludowi zupełnie nielogiczną opinię, że „ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy” (Mk 3,22).

    Nie zamierzam absolutnie z nikogo robić współczesnego Jezusa. Warto jednak zwrócić uwagę na mechanizm, który jest obecny w historii Mistrza z Nazaretu, a który w różnych wersjach powtarza się w naszym życiu społeczno- politycznym. Mechanizm ten polega na zastępowaniu merytorycznego sporu retoryką, że ci, co się z nami nie zgadzają i nas krytykują, są chorzy z nienawiści albo po prostu odchodzą od zmysłów. To przebiegły chwyt. Zamiast narażać się na porażkę w merytorycznym starciu, deprecjonuję oponenta przedstawiając go jako nienawistnika i wariata. Co więcej, w ten sposób buduje się we własnym salonie poczucie wyższości: my tutaj jesteśmy mądrzy, kulturalni i otwarci (cokolwiek by to miało znaczyć), a tamci to opętana nienawiścią zgraja. Człowiek, który słyszy często tego rodzaju przekaz, przestaje analizować rzeczywistość, tylko łyka propagandę i robi wszystko, by też być zaliczonym do „mądrych i otwartych”. Tyle że przy tego rodzaju mechanizmie życie społeczne robi się coraz bardziej miałkie i wredne.

    Dobrego przykładu wmawiania innym nienawiści dostarcza jeden z ostatnich tekstów ks. Bonieckiego. Ów duchowny stwierdza: „Wciąż stają mi w pamięci obrazy z warszawskich manifestacji 10 kwietnia sprzed Pałacu Prezydenckiego. Zorganizowane przy okazji rocznicy katastrofy smoleńskiej, nie były żałobne. Były przerażające, bo dominowała w nich […] nienawiść”. Rozumiem, że dla ks. Bonieckiego zapalanie i stawianie zniczy przed Pałacem Prezydenckim jest wyrazem nienawiści, a ich gaszenie w nocy, wrzucanie do wora i pospieszne wywożenie na śmietnik stanowi znak miłości. Ksiądz-celebryta nie tłumaczy, w jaki sposób doszedł do swoich konstatacji. Stwierdza jedynie, że tak to odebrał, po czym peroruje już na całego: „Człowiekowi nienawidzącemu brak takich predyspozycji, jak poczucie umiaru, wstydu, dystansu, zdolność do wątpienia i zadawania sobie pytań”.

    Coś w tym jest, bo gdy tak patrzę, jak nasze władze oraz mainstreamowe media „wyjaśniają” katastrofę w Smoleńsku, to rzeczywiście dostrzegam z łatwością jakąś dziwną niechęć do stawiania oczywistych w takim przypadku pytań. Dziś, po dwóch latach, widzimy, jak niewiele zrobiono naukowych badań, aby przybliżyć się do prawdy o katastrofie. No ale jak można było je rzetelnie robić, skoro sam prezydent Komorowski już dawno stwierdził, że sprawa jest arcyboleśnie prosta. Pewno z tego powodu Komisja Millera przyjęła – bez żadnych symulacji komputerowych i bez szczegółowego badania wraku – rosyjską koncepcję „pancernej brzozy”. Arcyboleśnie prosto komisja ta powtórzyła MAK-owskie oszczerstwa o gen. Błasiku, który siedział w kokpicie… Tylko potem, już po ogłoszeniu raportu, okazało się, że nikt w Komisji nie postawił sobie pytania, na jakiej właściwie podstawie stwierdza się obecność generała w kokpicie. Doprawdy trzeba było nie mieć umiaru i wstydu, aby propozycję uchwały w sprawie zwrotu przez rząd rosyjski wraku samolotu wykorzystać do ataku na opozycję. Premier nie mógł wejść w merytoryczną dyskusję o faktach, dlatego próbował czarować retoryką oburzenia: „Tylko ludzie opętani nienawiścią do własnego kraju są gotowi wnosić projekt uchwały, […] adres do cara…”. Nie ma żadnej logiki w nazywaniu uchwały domagającej się zwrotu wraku „adresem do cara”. Ale też nie o logikę tutaj chodziło, tylko o znany nam chwyt pt. „opętani nienawiścią”. Usłużni propagandziści od razu kapnęli, o co chodzi. „Newsweek” pod kierownictwem Tomasza Lisa zamieścił na okładce fotomontaż z Antonim Macierewiczem stylizowanym na terrorystę Bin Ladena oraz napisem „Amok”. Ciekawe, czy ks. Bonieckiemu udało się dostrzec w tej okładce brak umiaru i dystansu?

    Wmawianie nienawiści stosuje się też regularnie wobec społeczności słuchaczy Radia Maryja. Salon nie może pojąć, dlaczego pomimo nieustannej propagandy w ich mediach na manifę przychodzi garstka ludzi, w tym żałosny redaktor, „pier…, nie rodzę”, Blumsztajn, a na manifestację w obronie TV Trwam stawia się kilkadziesiąt tysięcy. W tej sytuacji pozostaje im odwołać się do znanego argumentu: to nienawiść zgromadziła tych szalonych ludzi! Naśladowca ks. Bonieckiego, niejaki ks. Lemański, zgromił swego kolegę z diecezji, a zarazem szefa tygodnika „Idziemy”, ks. Zielińskiego, że ten zapowiedział udział w manifestacji w obronie TV Trwam. Księdzu Lemańskiemu skojarzyło się to – nie uwierzą państwo! – z działalnością słowackiego ks. Tiso, który współpracował z Hitlerem. No cóż! kolejny przykład „braku umiaru, wstydu, dystansu” tych, którzy zarzucają innym nienawiść.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • bogini9@op.pl
      06.05.2012 14:26
      Ten artykuł pelen jest jadu i nienawiści..

      aż dziwię się , ze został napisany przez

      KSIĘDZA ....

      bardzo to jest smutne..

      tak to z nami jest

      "zdzblo w oku bliznim widzimy,
      a belki w swoim nie"

      emerytowana nauczycielka
    • piotrp
      06.05.2012 19:09
      Życie społeczne robi się coraz bardziej miałkie i wredne - stwierdza ks. Dariusz Kowalczyk SJ. To stwierdzenie w ustach kapłana, który ma nieść nadzieję i głosić słowo Boże, ludziom potrzebującym i upadającym musi niepokoić.
      Czytając GN co tydzień i liczne felietony, także ks. Kowalczyka jestem trochę mniej zaskoczony powyższym komentarzem, niż Kael.

      Mam też do tego artykułu kilka uwag.
      Po pierwsze - uważam za niedopuszczalną manipulację ze strony Ks. Kowalczyka wobec ks. Adama Bonieckiego, przypisującą byłemu Naczelnemu Tygodnika Powszechnego niecne intencje. To zdumiewające, jak kapłan może tak napisać. Przecież ks. Boniecki pisząc o nienawiści na Krakowskim Przedmieściu miał zapewne na uwadze treści tam wygłaszane przez polityków, widniejące na transparentach, a także wykrzykiwane przez zgromadzonych. Dlaczego ks. Kowalczyk w te seanse nienawiści wpisał zapalone znicze, on tylko raczy wiedzieć.

      Po drugie - Co prawda cała Komisja Millera nie badała wraku Tupolewa, ale zrobili to specjaliści, którzy pracowali tej w Komisji i prokuratorzy, których wiedza na ten temat została przez Komisję Millera wykorzystana. Zatem zarzut w tej sprawie ks. Kowlaczyka, uważam za bezpodstawny. Tak może mówić tylko człowiek złośliwy, albo ignorant.

      Po trzecie - Przeszkadza ks. Kowalczykowi to, że ks. Lemański przyrównał ks. Zielińskiego do ks. Tiso, który kolaborował z hitlerowską Rzeszą, ale nie przeszkadza mu, że bp. Włocławski Mering przyrównał metody obecnie rządzących do metod Hitlera. Ot, taka poprostu wybiórcza ocena tego co bez umiaru, wstydu i dystansu.

      Po czwarte - rację ma Myslący, że słownictwo ks. Kowalczyka typu "rżnie głupa" nie tylko, że nie przystoi kapłanowi, to jeszcze świadczy o duchowej płyciźnie. Czy tak postępuje i mówi Dobry Pasterz ? Wątpię.

    • Piotr
      06.05.2012 20:18
      Dziękuję księdzu za tekst w Gościu Niedzielnym , bo nie raz mam wrażenie że "katolicy" nie wierzą że ksiądz Jerzy Popiełuszko został zamordowany za głoszenie miłości a nie nienawiści a o prawdzie decydują w dalszym ciągu ludzie pokroju Urbana i Dworaka . Nasza władza i taka prawda . Komentarze świadcza o tym dobitnie.
      doceń 17
    • turawski
      08.05.2012 11:20
      Między dogmatem a herezją

      Teolog dogmatyczny o.Kowalczyk trochę się pogubił, Nie, nie w teologii, nie w dogmatach, ale w przypisywaniu innym złych intencji. A to juz trąci trochę "herezją" (w potocznym tego słowa znaczeniu)

      Twierdzi oto o. Kowalczyk, że ks.Boniecki wmawia innym nienawiść.

      Aby udowodnić swą tezę cytuje o. Kowalczyk bardzo selektywnie, wybiórczo wyrwane z kontekstu fragmenty tekstu ks. Bonieckiego.

      Nie wysilił się o Kowalczyk, aby podać źródło... Hmm... czyzby samo wymienienie nazwy: "Tygodnik Powszechny", albo nazwiska Havel na łamach świętobliwego(?) "Gościa Niedzielnego" było grzechem?

      A przecież inkryminowany tekst ks. Bonieckiego to właśnie jego refleksje, rozważanie nad przemówieniem „Anatomia nienawiści”, wygłoszonym przez Havla w 1990 r. w Oslo, na konferencji „Przezwyciężanie konfliktów przez dialog i demokrację”

      O. Kowalczyk, jest w swych ironicznych, złośliwych (ksiądz-celebryta) niechętnych, (by nie rzec nienawistnych) uwagach wobec ks. Bonieckiego niekonsekwentny. Pisze bowiem Kowalczyk, iż nie wie jak Boniecki doszedł do swych konstatacji o nienawiści podczas manifestacji 10-go kwietnia, ale z drugiej strony... twierdzi z przekonaniem, że "dla ks. Bonieckiego zapalanie i stawianie zniczy przed Pałacem Prezydenckim jest wyrazem nienawiści"

      Szkoda mi "Gościa Niedzielnego", to był kiedyś bardzo dobry tygodnik...
      doceń 30
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół