Nowy numer 16/2018 Archiwum

W dużych dłoniach doktora

Lekarze w Bytomiu przeprowadzają operacje przepukliny oponowo-rdzeniowej u maleństw w łonie matki. Ich pacjenci ważą tyle co torebka cukru – 1 kilogram. W Europie tylko w Polsce i Hiszpanii tak ratuje się dzieci z tą wadą.

W innych krajach dzieci poczęte, u któ­rych rozpoznano przepuklinę oponowo-rdzeniową, skazane są na terminację albo przychodzą na świat kalekie. Zresztą i u nas ich rodzice spotykają się z propozycją „usunięcia ciąży”. Paulina Nawrot – mama Filipka, która poddała się prenatalnej operacji synka i już po jego urodzeniu odwiedzała niezbędnych specjalistów, nieraz słyszała pytanie, dlaczego nie dokonała aborcji. – Nie przychodzę po eutanazję, ale po pomoc – odpowiadała niezmiennie. Dziś Filipek ma dwa latka i urzeka swoim uśmiechem.

Miejscem, gdzie znajdują ratunek mamy noszące pod sercem chore dzieci, jest Oddział Kliniczny Ginekologii Położnictwa i Ginekologii Onkologicznej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Bytomiu. Wspomaga ich też fundacja „Spina”, do której większość się zapisuje. – Nasza grupa zapaleńców, złożona z bytomskich perinatologów i chirurgów dziecięcych z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, przez ponad 6 lat przeprowadziła 51 operacji – mówi chirurg dziecięcy prof. Janusz Bohosiewicz, który razem z ginekolog prof. Anitą Olejek kieruje zespołem operujących. Na co dzień jest kierownikiem I Kliniki Chirurgii Dziecięcej. – Z góry było wiadomo, że tej wady nie wyleczymy całkowicie, ale poprawimy rokowanie co do dalszego rozwoju dziecka. Zwykle rozpoznanie następuje w 22. tygodniu ciąży. – Wtedy lekarze mówią matce, że maluch, którego oczekuje, będzie kaleką, i wysyłają ją do domu – szkicuje standardową sytuację. – A ona, zamiast z mężem malować pokoik, kupować ubranka i wymyślać dziecku imię, siada i płacze.

Matki chętnie wyrażają zgodę na wewnątrzmaciczną operację płodu. – Są ogromnie zdeterminowane, żadna nie odmawia zabiegu – podkreśla ginekolog doc. Jacek Zamłyński, adiunkt pracujący w bytomskiej klinice ginekologii i uczestniczący dotąd w 50 takich operacjach. – Pamiętam, jak jedna z mam powiedziała mi, kiedy przedstawiłem czekającą ją perspektywę: „Pan docent mnie przestraszył, ale dla mojego Piotrusia zrobię wszystko!”. – Szukamy choćby cienia nadziei dla swojego dziecka – mówi Paulina Nawrot. – A te nasze dzieci walczą o każdy dzień. Bardzo chcą żyć.

Operacja przez lupę

– Dziecko już przed urodzeniem jest naszym pacjentem chirurgicznym – to ogromny postęp w medycynie – zwraca uwagę prof. Bohosiewicz. Zabiegi ogranicza wiek chorego. Przeprowadza się je do 26. tygodnia ciąży. Patrzę na duże dłonie profesora, którymi dotyka maleństw. Podczas operacji wkłada na nie dodatkowo rękawiczki. – One nie stanowią przeszkody, są wykonane z najlepszych materiałów – uspokaja.

Samo zamykanie przepukliny przeprowadza przy pomocy przyrządów optycznych, odpowiednio powiększających części ciała chorego. – Po otwarciu macicy odsłania się wyłącznie miejsce, gdzie u maleństwa znajduje się przepuklina – opowiada. – Czasem nie trafiamy w nie dokładnie i wtedy trzeba dziecko obrócić. Robię to własnymi rękami. To jest dla mnie zawsze stresujące, bo się boję, że mógłbym mu coś złamać.

« 1 2 3 »
oceń artykuł
  • lusi
    16.12.2012 16:32
    Witam,szukam matek/rodziców które poddały się operacji na płodzie w celu zamknięcia przepukliny oponowo-rdzeniowej.To mój adres e-mail lusi82@onet.eu.
    doceń 0