• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Odrębność w wymiarze prywatnym

    Dr Tomasz Słupik, politolog, UŚ

    |

    Gość Katowicki

    dodane 01.04.2012 00:08

    

– Ta liczba jest zdecydowanie wyższa, niż przewidywał na podstawie badań zespół socjologów i politologów. To wynik fali zainteresowania tematyką śląską, która ruszyła po 1989 roku.

    Później zdążyła trochę opaść, ale teraz wraca znowu. Ślązacy ośmielili się zaakcentować swoją odrębność obyczajową i językową. Z badań, które przeprowadziliśmy w grupie osób deklarujących w pierwszym spisie narodowość śląską, wynika, że czują one swoją odrębność przede wszystkim w wymiarze prywatnym: stosunków rodzinnych czy kultywowanych rytuałów. To nieprawda, że grają tutaj czynniki polityczne. Nie ma tu podszeptów „spryciarzy”, którzy w ten sposób chcieliby ominąć próg wyborczy. Nie ma też problemu „ukrytej opcji niemieckiej”, bo o tym wspominało
tylko 5 uczestników na 500 przeprowadzonych ankiet.
Wynik Spisu Powszechnego na Śląsku ujawnia schizofrenię w myśleniu o tożsamości lokalnej. Społeczeństwo rozumie te procesy i je aprobuje. Nadal jednak silna jest grupa, która, moim zdaniem, reprezentuje „kulturę podejrzliwości”. Zaraz rodzi się u nich pytanie: jaki w tym wszystkim mają cel Ślązacy? To pokłosie mitu lansowanego po II wojnie światowej, mitu jednorodnego narodu polskiego. Prawda jest taka, że Polacy nie są jednorodni i coraz głośniej będą artykułować swoją lokalną tożsamość. Ślązacy i Kaszubi są w tym względzie awangardą, ale niebawem podniosą się podobne głosy np. w Wielkopolsce.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół