Gość Niedzielny. Tygodnik Katolicki

Gość Niedzielny

pogoda Katowice 25°C
$ USD 3,3928 EUR 4,3322 Fr CHF 3,6070 £ GBP 5,3656 waluty

Własna przestrzeń

dodane 2012-02-23 00:15

Andrzej Grajewski

GN 08/2012 |

O niemieckiej dominacji w Unii i wynikających stąd konsekwencjach z posłem PiS Krzysztofem Szczerskim rozmawia Andrzej Grajewski

Własna przestrzeń   Jakub Szymczuk Krzysztof Szczerski
Poseł PiS, dr hab. (l. 38), politolog, wykładowca UJ, autor wielu publikacji naukowych i laureat prestiżowych nagród akademickich, wiceminister spraw zagranicznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego

Andrzej Grajewski: Polska zobowiązała się pożyczyć Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu 6,27 mld euro z rezerw banku centralnego. To dobra inwestycja?
Krzysztof Szczerski:
– Mam wielkie wątpliwości, jakie przepisy prawa pozwalają na to, by minister finansów najpierw deklarował pożyczkę na szczycie UE, a potem pisał list do szefa NBP z prośbą o jej realizację. Przecież to jest polityczne zarządzanie rezerwami NBP. Premier Tusk w Sejmie powiedział, że będzie to pożyczka dla Węgier i na tym polega nasza racja, żeby w niej uczestniczyć. Ale już prezes Belka wyjaśnia, że nie jest to wsparcie żadnego kraju, tylko ogólnie MFW. I na koniec – ewentualne straty NBP na oprocentowaniu pożyczki ma pokryć budżet państwa, więc to jest ryzykowanie naszymi podatkami. Sprawa ma także inny aspekt, gdyż pokazuje, jakie mechanizmy zaczynają działać w Unii. Coraz częściej istotne decyzje zapadają poza traktatami, na podstawie politycznych decyzji. Jest to w moim odczuciu zjawisko niepokojące, gdyż tworzy Europę budowaną na woli politycznej, a nie na procedurach, jak było dotąd.

Czy możemy mówić o zmianie paradygmatu funkcjonowania Unii?
– Z całą pewnością tak. Wcześniej Unia szukała równowagi między działaniem ponadnarodowym a interesami poszczególnych państw członkowskich. Teraz zmienia się to – z Unii równowagi w Unię hierarchiczną, posiadającą bardzo wyraźne centrum, składające się przede wszystkim z Niemiec i Francji.

Dlaczego tak się dzieje?
– Ponieważ w ostatnim czasie doszło do ważnego przedefiniowania zasad panujących w Unii. Dzisiaj siła gospodarcza przekłada się wprost proporcjonalnie na siłę polityczną.

Tak nigdy w Unii nie było?
– Na tym polega istota tych zmian, które wprawdzie nie zostały prawnie zapisane, ale są realizowane w praktyce. Wcześniej starano się ważyć różne czynniki i siła gospodarcza nie przekładała się wprost na siłę decydowania. Dzisiaj przyjmuje się jako rzecz oczywistą, że skoro Niemcy są najbogatsze, to mogą decydować. Unia nigdy by jednak nie powstała, gdyby na jej początku powiedziano, że kto jest bogatszy, będzie decydował o polityce finansowej mniejszych państw, co faktycznie ma obecnie miejsce i jest zapisane w projekcie traktatu fiskalnego.

Gdy przystępowaliśmy do Unii, przekonywano nas, że wstępujemy do struktury, która kieruje się solidarnością.
– Wtedy Niemcy także były najsilniejsze gospodarczo, ale ta przewaga nie przekładała się tak jaskrawo na decyzje polityczne. Odwrotnie – ponieważ Niemcy były najbogatsze, oczekiwano od nich, że ich wpłaty do budżetu unijnego będą największe. Tak więc najbogatsi byli faktycznie sługami Unii, a nie jej hegemonami.

Zmieniła się także niemiecka polityka.
– Powiedziałbym nawet, że zaszła w niej zasadnicza reorientacja oraz nastąpiło zerwanie z tą kotwicą, jaką w niemieckiej polityce było poczucie odpowiedzialności za skutki II wojny światowej. Przez lata obowiązywała niepisana reguła, że Niemcy płacą najwięcej na Unię, ponieważ zniszczyły kontynent, wywołując II wojnę światową.

Tylko jak długo taki rozliczeniowy argument może być skuteczny?
– Po zjednoczeniu i odczekaniu dekady po szoku, jakim dla świata był powrót wielkich zjednoczonych Niemiec, w niemieckiej polityce ten argument przestał być skuteczny. Najpierw wycofał się z niego kanclerz Schroeder, zrywając specjalne relacje z USA i rozpoczynając strategiczne zbliżenie z Rosją. A później kanclerz Merkel powiedziała, że pora przestać już mówić wyłącznie o winie Niemiec w czasie wojny, a zacząć mówić o wojnie jako dramacie całego kontynentu, którego tragiczne skutki dotknęły wszystkich, oraz o zbrodniach, jakie zostały popełnione także na Niemcach. To przewartościowanie mentalne spowodowało, że niemieccy politycy coraz głośniej zaczęli pytać: dlaczego ciągle mamy utrzymywać Unię i siedzieć cicho.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Wykop

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Znajdź info z dnia

N P W Ś C P S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
Pobieranie...

Dodatki specjalne