„Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata” (Mt 18,15). Upominanie grzeszących jest obowiązkiem płynącym z miłości.
Rodzice powinni upominać swoje dzieci. Unikanie karcenia, by nie narażać dziecka na stres, to prosta droga do wychowawczej katastrofy. Pytanie, jak to mądrze robić, to osobny temat. Sprawa staje się trudniejsza, gdy dzieci są już dorosłe. Wielu rodziców boryka się z problemem, jak reagować, gdy np. córka lub syn żyją w konkubinacie lub nie chodzą do kościoła. Upominać czy milczeć? Inna sytuacja: moi znajomi zostali zaproszeni na chrzest do przyjaciół. Świetna sprawa, ale rodzice dziecka żyją bez ślubu, nawet cywilnego i deklarują się jako niewierzący. Co zrobić? Decyzja znajomych była taka: „Nie idziemy, nie chcemy uczestniczyć w farsie, Bóg i Kościół to dla nas nazbyt cenne wartości”. Łatwiejsze wydaje się zachowanie neutralności w obliczu zła, które czyni bliźni. Czy jednak wtedy nie aprobujemy go w jakiejś mierze? Czy nie umacniamy w ten sposób naszych bliźnich w ich złych wyborach?
Co mówi Bóg?
Obowiązek upominania grzeszących jest sformułowany wprost w Piśmie Świętym. Jezus mówi: „Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi!” (Mt 18,15). Św. Paweł pisze: „Gdyby komuś przydarzył się jakiś upadek, wy, którzy pozostajecie pod działaniem Ducha, w duchu łagodności sprowadźcie takiego na właściwą drogę.
Bacz jednak, abyś i ty nie uległ pokusie” (Ga 6,1). W tym samym liście św. Paweł wspomina, że upomniał samego św. Piotra, który zachowywał się dwulicowo. A więc nieraz także przełożony potrzebuje napomnienia. W Starym Testamencie rolą proroków było upominanie ludu i jego władców. Prorok Natan wypomniał Dawidowi cudzołóstwo i zabójstwo. Jonasz upominał grzeszną Niniwę. „O ileż lepiej jest upomnieć, niż trwać w gniewie” – przypomina mędrzec Syrach (20,1-2). Podobnych sformułowań znajdziemy w Biblii mnóstwo. Pismo św., uczy, że Bóg jest pierwszym, który w imię miłości wciąż nas upomina, a my sami mamy obowiązek udzielania sobie wzajemnie upomnień (Rz 15,14). Pointą może być zdanie z Listu do Hebrajczyków: „Wszelkie karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym, którzy go doświadczyli, błogi plon sprawiedliwości” (Hbr 12,11).
Co mówi świat?
Współczesna kultura z wielu powodów kwestionuje upominanie grzeszących. Mówi się, że upominanie to brak szacunku dla wolności. Zwrócenie komuś uwagi bywa odbierane jako zamach na jego autonomię. Upomnienie jest tolerowane, gdy ktoś wprost szkodzi innym. Ale jeśli uznamy, że szkodzi tylko sobie, to reakcją bywa wzruszenie ramion: „Jest dorosły; wie co, robi; jego sprawa”. Nie dajmy sobie wmówić, że przestrzeganie kogoś, gdy schodzi na złą drogę, jest naruszeniem jego prawa do wyboru. To bzdura. Wolność jednostki rozumiana jako prawo do robienia wszystkiego jest dziś traktowana jako wartość absolutna. Ale wolność nie jest wcale absolutem. Upominanie nie narusza niczyjej wolności. Przeciwnie – jest apelem do sumienia. Wezwaniem wolności, aby służyła dobru, a nie złu.
Upominanie grzeszących jest dziś kwestionowane także z powodu skrajnego subiektywizmu. Co dla mnie jest dobre lub złe, niekoniecznie musi być dobre lub złe dla ciebie. Owszem indywidualne okoliczności lub intencje mają wpływ na ocenę moralną postępowania. Ale kłamstwo jest zawsze kłamstwem, kradzież kradzieżą, cudzołóstwo cudzołóstwem itd. Istnieje linia oddzielająca dobro i zło. Jeśli ktoś pije denaturat, to się zatruje. Jeden szybciej, drugi później, ale denaturat jest trucizną dla wszystkich. Taka jest prawda. Tak samo jest z moralnością. Kto wybiera zło, ten staje się zły, wchodzi na drogę kończącą się przepaścią, a więc igra z życiem, nie tylko doczesnym, ale i wiecznym. Dlatego przestrzeganie kogoś przed złem jest aktem miłosierdzia. Jest kołem ratunkowym rzuconym tonącemu. Ktoś powie: to nie jest takie proste. Zgoda. Ale mamy rozum, sumienie, 10 przykazań, nauczanie Kościoła, działa w nas Duch Święty – to wszystko pomaga nam rozróżniać dobro i zło, nie tylko w sobie, ale i w postępowaniu innych.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 1 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
wszystkie komentarze >