Gość Niedzielny. Tygodnik Katolicki

Gość Niedzielny

pogoda Katowice 25°C
$ USD 3,3928 EUR 4,3322 Fr CHF 3,6070 £ GBP 5,3656 waluty

Iga i inni święci

Iga i inni święci

Barbara Gruszka-Zych

Pojechałam do Rabki, gdzie w pawilonie XIII Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc leżą w krytycznym stanie dzieci chore na mukowiscydozę. I poznałam jedną z jego pacjentek – nieżyjącą już Igę Hedwig.

Zamiast opisywać żyjących wspominam tę, która odeszła. Ale została poprzez swój pamiętnik opublikowany już po śmierci. Powstała na jego podstawie przejmująca książka – świadectwo zmagań ze śmiertelną chorobą nosi wymowny tytuł - „Moje życie jest cudem”. To krótkie wyznanie 23- latki zawiera całą prawdę o jej życiu. Mimo potwornego cierpienia, męczarni jakie sprawiały jej duszności, walka o oddychanie każdego dnia -  nigdy nie wnosiła zażaleń wobec Szefa – bo tak nazywała Pana Boga. Dziękowała Mu za każdy darowany dzień.

W jej notatkach pełno jest troski o bliskich – rodziców, trzech braci i młodszej – też chorej na mukowiscydozę siostrę, ale i przyjaciół w chorobie. Poznała ich między innymi podczas leczenia na rabczańskim oddziale. Kiedy się czyta te pisane przecież nie na pokaz notatki – można powiedzieć, że Iga to taka nie kanononizowana święta, dająca przykład jak cenić życie. Potrafiła się cieszyć każdym spacerem, wypadem na zakupy, czasem kiedy mogła samodzielnie oddychać. A my narzekamy, że musimy biec na autobus, coś tam kupić i targać siaty…

O docenianiu pełnego, głębokiego oddechu nie ma co wspominać. Iga – już z drugiej strony – pokazuje nam ile mamy powodów do codziennego podziwiania świata, zachwycania się nim. Uczy jak powinniśmy być szczęśliwi kiedy startujemy do codziennego spełniania swoich obowiązków.

Myślę, że na rabczańskim oddziale mukowiscydozy leży więcej takich świętych. Najczęściej są to dzieciaki, albo młodzi dorośli. Średnia ich życia wynosi 22 - 23 lata. Od pierwszych chwil życia zmniejsza im się objętość płuc i jedyną szansą na komfortowe życie okazuje się ich przeszczep. Jednak niewielu chorych znajduje dawcę, pieniądze na transplantację, miejsce gdzie może być przeprowadzona. (W Polsce dotąd zrobiono się  jeden taki zabieg w Zabrzu u profesora Mariana Zembali). Dla większości te ciasne pokoje ze starą biblioteczką na korytarzu stają się miejscem życia, a nierzadko zamieniają w mury hospicjum.

Smutno wyjeżdżać z Rabki ze świadomością, że tylu potrzebujących czeka tam na lepsze życie. Radośnie wyjeżdżać z Rabki, będąc bogatszym o nowe znajomości z dziećmi silniejszymi niż niejeden dorosły. W swoim ogromnym cierpieniu uczących nas jak chwalić każdy dzień.

«« | « | 1 | » | »»

Wykop

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 6 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 8 Głosów: 14 ks. A. 2012-02-18 12:09
Niezalogowany użytkownik Iga, tak bardzo chora, "dziękowała Bogu za każdy darowany dzień." Dla każdego(ej) z nas bardzo dobrym postanowieniem na Wielki Post mogłaby być codzienna nauka dziękowania Dobremu Bogu za Jego niezliczone dary.
Ocena: 6 Głosów: 10 do Kk 2012-02-18 22:47
Niezalogowany użytkownik 1. Iga dziękowała Bogu za to, że jej życie (jak sama twierdziła) było cudem. 2. Myślę, że cudem było m.in. dlatego, iż nie użalała się nad sobą, ale była zajęta troską o bliskich i przyjaciół. Śmiem twierdzić, że była w tym szczęśliwa. 3. Nigdy nie przestaniemy się modlić, ponieważ niezachwianie wierzymy, że Bóg jest naszym Stwórcą, Odkupicielem i ostatecznym celem naszego życia. Dlatego każdego dnia chcemy Mu dziękować, wielbić, chwalić i czcić, mocno ufając, że tak jak Iga, znajdziemy miejsce w Jego wiecznym Królestwie, gdzie na pewno nie będzie chorób, cierpień i bólu. ks.A
Ocena: 6 Głosów: 10 refleksja 2012-02-18 16:49
Niezalogowany użytkownik To bardzo poważna choroba i... w Niemczech średnio żyje się z nią 40-50 lat, a w Polsce 10-20. Wiele osób musiało wyjechać z Polski aby dosłownie ocalić życie. Co za kraj...
Ocena: 5 Głosów: 9 Młoda 2012-02-18 10:55
Niezalogowany użytkownik Całkowicie się zgadzam z ostatnim akapitem. Spędziłam w Rabce, w instytucie, dwa miesiące. Sama, z dala od rodziny- akurat wtedy przypadała Wielkanoc. W sercu ogromny smutek. Jednak historie tych dzieci z pawilonu
(wtedy)III, niesamowicie nauczyły mnie radości i wdzięczności za każdy przeżyty dzień. ;-)))

wszystkie komentarze >

Komentarz z dnia

N P W Ś C P S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Dodatki specjalne