dodane 2012-02-07 20:27
PAP |
W wygłoszonym we wtorek orędziu o stanie państwa prawicowo-konserwatywny premier Węgier Viktor Orban wystąpił z obroną swej polityki wewnętrznej, kwestionowanej zarówno przez krajową opozycję, jak i Unię Europejską.
Jak stwierdził szef rządu, wprowadzone specjalne opodatkowanie międzynarodowych banków i koncernów jest co prawda "nieeleganckie", ale niezbędne dla gospodarczego przetrwania państwa.
Orban potwierdził również swe poparcie dla wywołującej kontrowersje nowej węgierskiej konstytucji oraz przyjęcia podatku liniowego, który ograniczył dochody osób najmniej zarabiających. Według premiera, Węgry funkcjonują dzisiaj "na nowych podstawach", a powrotu "do dawnego systemu, do dawnych metod" nie będzie, gdyż "osłabiły one kraj i wtrąciły go w kryzys".
Jak zaznacza agencja dpa, wobec zbliżających się rokowań kredytowych Budapesztu z Międzynarodowym Funduszem Walutowym i Komisją Europejską obserwatorzy liczyli na bardziej pojednawcze tony ze strony premiera. Ten zadeklarował jedynie: "Jesteśmy gotowi walczyć, jeśli zajdzie taka potrzeba, ale jesteśmy także gotowi do kompromisu, jeśli będzie to w interesie państwa". Zaznaczył również, że "Europa jest jak alkohol: inspiruje do wielkich celów, ale jednocześnie przeszkadza nam w ich osiągnięciu".
Przeczytaj komentarze | 6 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Pozdrawiam Wszystkich
Co to za polityka wewnętrzna i system podatkowy, który ogranicza dochody osób najmniej zarabiających ? Bo rzeczywiście wprowadzenie jednolitego 16% podatku liniowego od dochodów osoób fizycznych wcale nie poprawiło sytuacji najuboższych. Wręcz odwrotnie, pierwsze miesiące roku 2011 wykazały, że większość pensji w rzeczywistości obniżyła się, a z 16% podatku liniowego korzystają tylko dobrze zarabiający. W przedsiębiorstwach państwowych i budżetówce dokonano „super ubruttowienia", tak aby pracownicy nie zarabiali mniej, niż przed wprowadzeniem podatku liniowego. To nie jest reforma , to jest nieodpowiedzialne działanie, które spowodowało także mniejsze dochody do bużetu państwa i obecne kłopoty finansowe.
Poza tym Premier Orban to gospodarczo socjalista z krwi i kości, tak jak Kaczyński. Z gospodarka rynkową wiele to wspólnego jednak nie ma. Obu Panów łączy też styl rządzenia, oparty na sterowaniu wszystkim i zapędy autorytarnego działania, stwarzające zagrożenie dla demokracji.
Ta węgierska rzeczywistość zderzyła się jednak w ostatnich miesiącach z rzeczywistością unijną. Węgry najpierw nie chciały pomocy, ale teraz praktycznie bez niej nie będą się mogły obejść. Problem polega na tym, że UE stawia warunki: działania rynkowe, niezależność banku centralnego, a także przestrzeganie swobód i praw obywatelskich. Polacy odsuwając od władzy Kaczyńskiego i PiS zdołali sami się z tym uporać. W przypadku naszych bratanków droga wyjścia winna być podobna. Być może niedługo Warszawa będzie w Budapeszcie, czyli odwrotnie niż chciał Prezes Kaczyński.
wszystkie komentarze >