Gość Niedzielny. Tygodnik Katolicki

Gość Niedzielny

pogoda Katowice 12°C
$ USD 3,4194 EUR 4,3490 Fr CHF 3,6210 £ GBP 5,4342 waluty

Kilka uwag podczas sesji

Kilka uwag podczas sesji

Barbara Gruszka-Zych

Studenci coraz bardziej zapominają co to znaczy studiować. Wielu z nich uznaje, że to po prostu dobry sposób na zagospodarowanie czasu.

Warto więc przypomnieć sobie co znaczy słowo „studia”. Bo to nie tylko uczenie się w jakiejś „wyższej’ szkole, ale też czytanie – mówiąc górnolotnie – mądrych ksiąg, to również – uważne wpatrywanie się w coś, lub kogoś.

Wyobrażamy sobie, że studenci poszli na studia po to, żeby wpatrywać się (nie piszę – kontemplować) w wiedzę. Powinni to czynić nie tylko patrząc się w oczy i usta wykładających profesorów, ale także w karty książek. Jednak okazuje się, że w praktyce mają w nosie wpatrywanie się i kontemplację.

Pracownicy naukowi mówią, że tylko kilka procent młodych ludzi aspirujących do miana „inteligent” próbuje się poza szkołą dokształcać, wykazuje samodzielność myślenia i inicjatywę twórczą. Przykłady? Proszę bardzo – jestem na spotkaniu ze znanym krytykiem i literatem. Pół sali wypełnia grupka studentów polonistyki, którzy przyszli tu zwolnieni z seminarium, żeby się – jak się to mówi – rozwinąć. Nagle „wybija godzina” i kandydaci na filologów w połowie zdania bohatera spotkania wychodzą, bo właśnie w tym momencie… skończyłyby się ich zajęcia na uczelni.

Albo słyszę od prof. Zofii Zarębianki z Uniwersytetu Jagiellońskiego, że zaproponowała swoim studentom „rozpracowywanie” przez semestr jakiegoś poety, a oni – poloniści przecież, z definicji przyszli nauczyciele literatury ojczystej – mówią jej, że nie, bo poezji nie rozumieją. Czy nie po to między innymi przyszli na te studia, żeby nauczyć się  rozumieć wiersze?

Cóż pozostaje? Bezradność wobec powszechnej ignorancji i braku zapału? Czy też może wprowadzenie w szkołach  wyższych dodatkowych zajęć na temat: „Co naprawdę znaczy słowo „studiować”?”
 

«« | « | 1 | » | »»

Wykop

TAGI | EDUKACJA, STUDIA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 13 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 7 Głosów: 7 ikona 2012-01-28 15:01
Niezalogowany użytkownik A czyż te kilka procent zainteresowanych nie odpowiada w rzeczywistości ilości studentów zaangażowanych i zainteresowanych swoją dziedziną, którzy studiowali jeszcze trzy dekady temu? Za PRL-u studiowało jakieś 3 - 5% maturzystów. Obecnie jest to prawie 40 czy nawet 50% absolwentów szkół średnich i to poczytujemy za sukces, choć nim tak naprawdę wcale nie musi być. Bo studia traktowane są teraz, jako metoda na zdobycie fachu i wybicie się, a nie faktyczny rozwój człowieka.
Ocena: 7 Głosów: 7 EP 2012-01-28 14:48
Niezalogowany użytkownik "mówią jej, że nie, bo poezji nie rozumieją"

A jak mają rozumieć, skoro wcześniej nikt ich nie nauczył? Jak mają myśleć, skoro na "studia" dostają się na podstawie testu (!) maturalnego, przy którym broń Boże nie wolno wykazywać samodzielnego myślenia?
Ocena: 4 Głosów: 4 filolog-absolwĘt 2012-01-28 14:30
Niezalogowany użytkownik Pytanie, co to była za "poezja"? Obecnie podtyka się studentom na polonistyce do "analizy" jakieś genderowe ohydztwa, stawiając znak równości między tym-czymś a wielowiekowym dorobkiem naszej kultury...
Oczywiście, nie osądzam nikogo, bo nie wiem, jak było w konkretnym przypadku ale to, jaki to był poeta robi różnicę.
Ocena: 3 Głosów: 3 kasia 2012-01-29 11:46
Niezalogowany użytkownik Ja już studentką nie jestem, ale ze studentami pracuję i cóż...na pewno taki głos w tej dyskusji jest istotny - przeraża mnie, gdy studenci do mnie dzwonią (lub widzę to na korytarzach) w sprawie napisania za nich projektu na studia, bo czasu nie mają, pracują. Jak proponuję spotkanie i że pomogę projekt zrobić samodzielnie, podpowiem coś albo wytłumaczę - to zazwyczaj słyszę obrażony głos i sygnał utraconego połączenia. Ja sobie takiej sytuacji w ogóle nie wyobrażam - owszem jedne projekty na studiach szły mi lepiej, inne gorzej, ale nigdy w życiu nie przyszło mi do głowy, żeby ktoś mógł to zrobić za mnie.
ALE z drugiej strony jak przypomnę sobie ostatni semestr studiów magisterskich, kiedy nikt z nas nie miał czasu na pisanie pracy mgr, bo projekt poganiał projekt, to chyba jednak trochę rozumiem. Nie to, że ktoś coś robi za kogoś - o nie. Ale rozumiem irytację, bo większość tych projektów polegała na tym, że: tu musimy coś założyć, bo nie mamy danych, po dane nie pojedziemy, bo obiekt też jest hipotetyczny, a ponadto musimy zmodyfikować metodę (wg której się normalnie postępuje), bo nie moglibyśmy czegoś obliczyć. No to ja dziękuję za takie nauczanie. Szkoda czasu na zakładanie i hipotetyzowanie, bo najlepiej po prostu iść w teren.
Zgadzam się z przedmówcami, że nasz system nauczania jest wadliwy - większość wykładów musiałam zaliczać wykuwając na pamięć regułki i rozwiązania zadań (bo taki sposób, a nie inny zalicza), bo rzadko kiedy ktoś uczył nas myślenia. Na całe studia było może z 4-5 wykładowców, którym się naprawdę chciało, którym zależało, którzy zamiast podawać odpowiedzi stawiali pytania. I owszem - wiele osób nie chciało na nie odpowiadać i szło po minimum. Ale dla reszty, to była prawdziwa uczta. Z tym że czasy się zmieniają, teraz w szkole podstawowej i gimnazjum uczy się jak rozwiązywać testy, matura polega na trafieniu w słowa kluczowe. Gdzie miejsce na indywidualizm, na pokazanie swojego "intelektu", jeśli ktoś go naprawdę posiada? Będąc pół roku na uczelni szwedzkiej - wszystkie 5 przedmiotów (łącznie z nudną statystyką) miałam do bólu praktyczne. Nauczyłam się tam tyle, co na uczelni przez dwa lata. Doświadczyłam prawdziwych metod badawczych i ludzi, którzy z auli chcieli iść w teren, żeby uczyć nas praktyki, a nie wydumanej teorii.
Więc hm...na studentów zawsze możemy ponarzekać. Ale rzadko, rzadko kiedy publicznie mówi się o tym, że wykładowcom też przydałaby się pasja do wykonywania swojego zawodu. Bo część z tych ludzi nie ma zupełnie głowy do uczenia innych. Po prostu nie mają akurat takiego talentu i koniec. Ale przepisy nakazują, dziekan również - to prowadzą przedmioty. I potem ktoś się dziwi, że punkt 15, a studenci uciekają z uczelni.

pozdrawiam i dużo sił do samokształcenia wszystkim życzę :)

wszystkie komentarze >

Komentarz z dnia

N P W Ś C P S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Dodatki specjalne