Szaweł z Tarsu spadł właśnie z konia na ziemię. Na jego twarzy nie znajdziemy jednak ani bólu, ani przerażenia.
To twarz mistyka, natchnionego. Szaweł wsłuchuje się w słowa, które wypowiada do niego Jezus.
Szaweł z Tarsu był prześladowcą chrześcijan. Jechał właśnie do Damaszku, by zlikwidować powstałą tam gminę chrześcijańską. Po drodze, jak czytamy w Dziejach Apostolskich, „olśniła go nagle światłość z nieba. A gdy upadł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?” (Dz 9,1-6). Doznał wtedy nawrócenia i od tego czasu – już jako Paweł – stał się gorliwym apostołem Pana.
Relacja między Pawłem a objawiającym mu się Jezusem jest przedstawiona bardzo sugestywnie. Zbawiciel ukazuje się z krzyżem w ręku i raną w boku, co dodatkowo wzmacnia znaczenie Jego słów. Murillo zdecydował się zresztą te słowa zapisać na obrazie po łacinie: „Saule, Saule, quid me persequeris…”.
Od razu widać, że Paweł jest zdecydowany na przyjęcie łaski nawrócenia. Świadczą o tym rozłożone szeroko ręce. W tym geście nie ma nawet śladu próby oporu czy odrzucenia.
Mimo że mamy do czynienia z objawieniem prywatnym, Jezusa widzą także członkowie orszaku Pawła. Zupełnie inaczej jednak reagują na ten widok. Są przerażeni, zasłaniają się.
Nawrócenie św. Pawła miało miejsce w południe. A jednak tło obrazu Murilla pogrążone jest w mroku nocy. Wszystko dlatego, że artysta chciał uzyskać wrażenie kontrastu między spływającym z nieba światłem a mrocznym tłem. Mrok skrywa też częściowo twarze żołnierzy Pawła. To znak, że łaska nawrócenia ich nie objęła.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Dodaj swój komentarz »