Gość Niedzielny. Tygodnik Katolicki

Gość Niedzielny

pogoda Katowice 12°C
$ USD 3,4194 EUR 4,3490 Fr CHF 3,6210 £ GBP 5,4342 waluty

Razem wyrzuca się łatwiej

Razem wyrzuca się łatwiej

Barbara Gruszka-Zych

Studiuję ramówkę różnych stacji telewizyjnych szukając czegoś do obejrzenia. A tu „Na Wspólnej”- „M jak miłość” czyli w sumie „Świat według Kiepskich”. Lepiej wyrzucić i tak już stary telewizor i poczuć się zwolnionym z nawykowych dyżurów przy nim.

Po codziennym czuwaniu przed telewizyjnym okienkiem, w którym – marzymy, że objawi nam się wielka sztuka, mądra refleksja czy wciągający, dobrze zrobiony film - idziemy spać, zniechęceni i napoczęci przez powoli trawiącą nas chorobę bylejakości. Bo większość z tego, co nam podają, jest właśnie taka - miałka, nie odkrywcza, a poza tym źle zrealizowana. A przecież: „Czym się karmisz, tym jesteś”. A więc z własnej woli zamieniamy się we wsączaną z małego ekranu papkę. Jak to obrazowo pisał Marshall MacLuhan - ta papka zostaje w nas wmasowana z pominięciem mózgu.

Zastanawiający jest fakt, że te wszystkie Polsaty i TVN-y  utkane są z powtarzających się filmów i programów. Blok wieczorny można przypomnieć sobie rano i odwrotnie. I może byłby to jakiś pomysł dla pracujących na zmiany, ale do przyjęcia jedynie wtedy, gdyby w repertuarze telewizyjnym można było znaleźć coś do oglądania. A my dostajemy w ofercie tysiączne odcinki seriali wlokące się przez ekran jak flegma. Ich wielbicieli, którzy bohaterów tasiemcowych produkcji traktują jako sąsiadów zastępczych, wypada zapytać, czy nie znudziło im się podglądanie banalnych, nie mówiących pięknie, ba, nawet poprawnie po polsku, rzadko przyznających się do swoich ideałów, broń Boże – wartości, postaci. W realnym życiu czasem zdarza nam się zejść na te tematy, ale na ekranie nikt się tego nie doczeka. Nie, żebym do razu chciała oglądać „Doktorów Judymów” i „Profesorów Wilczurów” z wielkim przesłaniem, ale „Coś” bym w końcu chciała zobaczyć. I wcale mi nie wystarcza pocieszenie czy usprawiedliwienie wynikające z faktu, że jeśli bohaterowie współczesnych filmów żyją tak miałkim życiem i to tak długo – bo przez lata emisji – to ja też mogę nim żyć.

Po długim poszukiwaniu znalazłam coś do zobaczenia – „Szepty i krzyki” Bergmana. Oczywiście, emitowane tuż po 24-tej, bo żadna inna pora nie nadaje się lepiej na oglądanie dramatu o proweniencji onirycznej (podobno pomysł filmu przyśnił się reżyserowi). Nie  żartuję, ale zastanawiam się nad motywacjami układających ramówki. Jedno jest pewne – nie da się ich zrozumieć. Już dawno powinno to być dla mnie jasne, ale nie jest. Dlatego piszę ten komentarz. Szeptem, bez żadnego krzyku. Może ktoś  go usłyszy i pomoże mi wyrzucić telewizor. Razem będzie nam łatwiej.

«« | « | 1 | » | »»

Wykop

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 6 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 6 Głosów: 8 Henio 2012-01-16 19:38
Niezalogowany użytkownik Szkoda nerwów i czasu by oglądać polską telewizję w czasie realnym. Najciekawsze programy i filmy można obejrzeć po północy, dlatego od czasu do czasu je nagrywam i oglądam. Mam wrażenie, że rządzący polską telewizja traktują widzów jak idiotów, którzy nie zrozumieją ambitniejszych pozycji. Od telewizji trzeba odwyknąć, oglądam ją max. 4 - 6 godzin tygodniowo i jest mi z tym bardzo dobrze
Ocena: 5 Głosów: 9 Enigma 2012-01-16 18:37
Niezalogowany użytkownik

Odwagi, to nie jest wcale bolesne.

Powiem więcej, to sprawia ulgę.

 

Decyzję podjęłam przed rokiem, po dojściu do wniosku, że nie zniosę dłuzej dziennikarskich narracji wcierających mi w mózg, co o czym mam myśleć.

 

Uwolnilam się zarazem od włączonego na okrągło pożeracza prądu, od powrotu z pracy do późnej nocy - w niczym nieuzasadnionym oczekiwaniu, że  a nuż coś ważnego albo mądrego tam dadzą.

Było to czekanie na Godota, bo nigdy nie dawali.

 

Najtrudniej przyszlo mi rozstanie z  samym operatorem, który , po zaplaceniu mu wszystkich zastrzezonych umową kwot z tytulu przysługującego mu okresu wypowiedzenia ( po trzech miesiącach od rozwiązania umowy ) zażądał ode mnie - strasząc mnie windykatorem (!) - kwoty 15 (!) ZLP.

 

 Co potraktowałam jako probę wyłudzenia ode mnie kwoty, o którą nie warto się spierać.

Po zażądaniu historii wplat i uzasadnienia  wycofał się ze swoich roszczeń.

 

Kroku swojego nie załuję, warto było.

Informacji szukam gdzie chcę, więcej wiem i nie denerwuję się przy tym jak wtedy, gdy byłam skazana na to, co mi zapodadzą dziennikarskie tuzy z maistreamowych telewizorni.

Przy okazji eksploracji internetu mam lepszy dostęp do kultury i więcej czasu na poszukiwanie i cieszenie się tym, co naprawdę piękne.

Zachęcam, wyrzucenie telewizora to czysty zysk.

 

 

 

 

 

Ocena: 5 Głosów: 7 Br0da 2012-01-16 17:07
Niezalogowany użytkownik Mam podobne odczucia, ale jednak nie wyrzucam telewizora, chociaż już się nad tym zastanawiałem. Po prostu go - prawie - nie oglądam. Pozbyłem się tego nawyku stosunkowo prosto wraz z zaprzestaniem kupowania gazet z programem TV. A to "prawie", to raz na kilka tygodni jakiś film na TVP Kultura (jedyny kanał TVP jaki jeszcze oglądam) lub na TCM, ewentualnie kryminał na AXN lub 13thSt. I wiadomości - tylko z zagranicznych stacji. Moje dziecko jeszcze czasem ogląda bajki na CBeebies (czasem, bo jednak częściej na DVD albo przez Internet). Innych kanałów po prostu nie da się oglądać - większość zawartości to nędzna papka dla bezmyślnych odbiorców. Dlatego coraz bardziej dochodzę do wniosku, ze abonament telewizyjny jest po prostu zbójeckim podatkiem.
Ocena: 2 Głosów: 2 pytanie 2012-01-17 08:03
Niezalogowany użytkownik Mam krótkie pytanie: kiedy redakcja dotrzyma słowa i wstawi diecezjalne dodatki?

wszystkie komentarze >

Komentarz z dnia

N P W Ś C P S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Dodatki specjalne