• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Kolejny Tybetańczyk dokonał samopodpalenia

    PAP

    dodane 02.12.2011 06:23

    Tybetański były mnich dokonał samopodpalenia w Tybecie, będąc 12 w bieżącym roku Tybetańczykiem, który sięgnął po tę skrajną formę protestu - poinformowała w piątek mająca swą siedzibę w Waszyngtonie Międzynarodowa Kampania na Rzecz Tybetu.

    Tenzin Phuntsog, który podpalił się w prefekturze Changdu Tybetańskiego Regionu Autonomicznego, przeżył i został zabrany do szpitala - głosi oświadczenie Kampanii, powołując się na emigracyjne źródła tybetańskie. Jest to pierwszy przypadek takiego protestu na terenie samego Tybetu.

    Pozostałych jedenaścioro aktualnych bądź byłych tybetańskich mnichów i mniszek, którzy od marca dokonali samopodpalenia na terenie chińskiej prowincji Syczuan (Sichuan), domagało się powrotu żyjącego od 1959 roku na emigracji w Indiach 76-letniego Dalajlamy oraz wolności dla Tybetu. Co najmniej sześcioro z nich nie przeżyło.

    Przedstawiciel władz Tybetańskiego Regionu Autonomicznego oświadczył Reuterowi, iż nic mu nie wiadomo na temat najnowszego incydentu tego rodzaju. Policja w prefekturze Changdu odmówiła komentarza, zaznaczając, że nigdy nie odpowiada na pytania dziennikarzy.

    Według Międzynarodowej Kampanii na Rzecz Tybetu, były mnich, który w czwartek dokonał samopodpalenia, żył wcześniej w klasztorze Karma w mieście Chamdo.

    Jak podało w czwartek na swej stronie internetowej chińskie ministerstwo bezpieczeństwa publicznego, szef tego resortu Meng Jianzhu odwiedził w ostatnim tygodniu listopada prowincję Syczuan, gdzie wezwał tybetańskich mnichów buddyjskich, by "kontynuowali tradycję kochania narodu i buddyzmu". Minister przebywał w powiecie Aba w prefekturze o tej samej nazwie, będącego miejscem ośmiu samopodpaleń.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół