• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Przypilnuje równego traktowania

    PAP

    dodane 01.12.2011 09:20

    Premier Donald Tusk podpisał nominację dla Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz na stanowisko pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania. Kozłowska-Rajewicz będzie sekretarzem stanu w kancelarii premiera - poinformował w czwartek rzecznik rządu Paweł Graś.

    Kozłowska-Rajewicz zastąpi na stanowisku pełnomocnika Elżbietę Radziszewską.

    Nowa wiceminister jest od 2007 r. posłanką; pracowała w komisjach zdrowia oraz edukacji i młodzieży, interesowały ją zwłaszcza sprawy rodziny i kobiet; była założycielką Parlamentarnego Zespołu "Rodzina 2030", angażowała się m.in. w prace nad ustawami o in vitro, "żłobkowej" i wprowadzającej parytety. Przygotowywała autorski projekt ustawy kwotowej, który zamierzała zgłosić Platforma Obywatelska. Podejmowała interwencję w sprawie umieszczania dzieci romskich w szkołach specjalnych.

    Kozłowska-Rajewicz urodziła się w 1969 r. w Kętrzynie. Obroniła doktorat na Wydziale Biologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza, specjalizując się w biologii człowieka. Od 1998 r. pracowała na poznańskim uniwersytecie jako adiunkt.

    Do polityki włączyła się pod koniec lat 90., była w Unii Wolności, potem w PO. W 2006 r. została radną powiatu poznańskiego. W wyborach parlamentarnych w 2007 r. uzyskała mandat poselski. W tegorocznych wyborach zdobyła prawie 28 tys. głosów.

    W Sejmie pracowała w nadzwyczajnej podkomisji ds. ustaw bioetycznych i in vitro, współpracowała z Małgorzatą Kidawą-Błońską. "Są trzy sprawy kluczowe dla in vitro: skuteczność, bezpieczeństwo zdrowotne kobiet, maksymalna ochrona zarodków. Nie ma rozwiązań idealnych, więc trzeba działać pragmatycznie, na zasadzie minimalizowania szkód" - mówiła w "Gazecie Wyborczej".

    Zaangażowała się w prace nad ustawą parytetową przygotowaną z inicjatywy Kongresu Kobiet. Opracowała autorski projekt ustawy wprowadzającej zamiast parytetów 30-procentową kwotę, który złożyć miała PO. Ostatecznie projekt nie został złożony, zamiast tego Kozłowska-Rajewicz zgłosiła poprawkę do projektu Kongresu Kobiet, zmieniającą parytet na 35-procentową kwotę. W efekcie kobietom zagwarantowano nie połowę, ale 35 proc. miejsc na listach wyborczych.

    Zabierała także głos podczas dyskusji na temat dyskryminacji. Jej zdaniem jest to problem trudny, bo wiele osób w społeczeństwie sobie go nie uświadamia i nie dostrzega. "Patriarchalne myślenie i stereotypowe przekonania dotyczące ról społecznych, przekonanie, że mężczyźni pomagają kobietom w obowiązkach domowych, a nie partycypują w nich w równym stopniu, przenosi się na grunt polityczny" - mówiła w 2009 r., w czasie debaty nad informacją rządu nt. polityki na rzecz równouprawnienia.

    Kozłowska-Rajewicz zaangażowała się także w prace nad ustawą o formach opieki nad dziećmi do lat trzech, tzw. ustawą żłobkową. Broniła jej przed przeciwnikami, którzy uważali, że miejsce dziecka jest przy matce, a nie w żłobku.

    Kozłowska-Rajewicz podejmowała także interwencję w sprawie sytuacji dzieci romskich, zbyt często - w jej opinii - umieszczanych w szkołach specjalnych. Składała m.in. interpelację do MEN w tej sprawie. Jej zdaniem polska szkoła nie jest przygotowana na włączanie do systemu uczniów z innej kultury, należałoby wprowadzić do programów kształcenia pedagogów i psychologów zagadnienia dwukulturowości i praw mniejszości etnicznych, sprawdzić możliwość dofinansowania studiów podyplomowych o kulturze romskiej dla nauczycieli i szkolnych psychologów, a także doprecyzować przepisy dotyczące nauki języka polskiego - musi być nauczany jak język obcy, jeśli ma przynieść efekty.

    Opowiada się za zniesieniem celibatu. "Uważam, że bez celibatu księża lepiej rozumieliby problemy rodzinne, a także mogliby pokazywać, jak przykładnie żyć w rodzinie. Bo życie osoby samotnej jest zupełnie inne. Kobiety z pewnością byłyby równie dobrymi księżmi. Dlaczego nie? Dlaczego homilię mają wygłaszać tylko mężczyźni? Równie dobrze mogłyby to robić również kobiety" - mówiła w rozmowie z "Głosem Wielkopolskim".

    Kozłowska-Rajewicz mieszka w podpoznańskich Koziegłowach, ma męża Andrzeja i syna Kubę.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • Krzysiek
      01.12.2011 10:55
      Jaka jest wartość dodana dla społeczenstwa z takiego ministra i sztabu urzędników, którzy dla niego urzędują?
    • Stanisław_Miłosz
      01.12.2011 15:53

      Krzysiek: Jest mniejsze bezrobocie?...

      Państwo nie musi płacić zasiłków dla niezaradnych, a pieniądze które państwo wydaje na pensje - przecież nie nierobów, bo coś tam robią oprócz puszczania bąków, np. robią kontrole równości, piszą raporty pokontrolne, piszą zelecenia równościowe, zwołują konferencje prasowe - popudzają popyt na dobra wyższego sortu, np. w na urlopach w Grecji na rybę po grecku. A dzięki temu ratują Unię Europejską przed zapaścią. A Polsce renomę za granicą, co przecież przekładać się musi na rating np. banków niepolskich w Polsce.

       

      Nie wolno panie Krzysztofie tak jednostronnie, zawsze trzeba widzieć sprawy wieloaspektowo. Przepraszam, że tak publicznie, obcesowo, ale to dla Pana dobra, panie Krzysztofie.

       

       

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół