• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Beton kruszeje

    Bogumił Łoziński

    |

    GN 48/2011

    dodane 01.12.2011 00:15

    Polska scena polityczna wydawała się zabetonowana. Wybory parlamentarne pokazały, że ten beton zaczyna kruszeć, a niewykluczone, że czekają nas nawet „polityczne ruchy tektoniczne”.

    Platforma Obywatelska jest politycznym hegemonem, trudno dziś wskazać siłę, która mogłaby jej poważnie zagrozić, poza nią samą, bo nic tak nie sprzyja patologii jak nieograniczona władza. Po reformie rolniczych ubezpieczeń PSL po następnych wyborach może nie znaleźć się w Sejmie. SLD upada i nie widać żadnego pomysłu, aby ten proces zatrzymać. Ruch Palikota może urosnąć w siłę, jeśli nie zdławią go skandale związane z jego politykami. Podział PiS stał się faktem. Nowe ugrupowanie składające się z polityków skupionych wokół Zbigniewa Ziobry będzie toczyło wojnę z PiS o ten sam elektorat, co doprowadzi do osłabienia prawicy.

    Partie władzy

    PO zgromadziła pełnię władzy. Poza ustawowo niezależną prokuraturą oraz jeszcze przez dwa lata Najwyższą Izbą Kontroli (obecnie na jej czele stoi osoba wysunięta przez PiS, jednak jej kadencja skończy się w sierpniu 2013 r. i wówczas Sejm wybierze nowego prezesa), PO obsadziła swoimi ludźmi wszystkie urzędy w państwie, dominuje także w samorządach i mediach publicznych. To ona decyduje o obsadzie państwowych stanowisk w instytucjach centralnych i regionalnych, także lukratywnych posad w zarządach spółek Skarbu Państwa, czy dystrybucji środków unijnych.

    Władzy tej używa m.in. do utrzymania istniejącego status quo, co jest na rękę różnym grupom społecznym, zainteresowanym utrzymaniem obecnej stabilizacji. Wysokie poparcie społeczne, które uzyskała w wyborach parlamentarnych, wskazuje, że to te grupy w Polsce dominują. Z exposé premiera wynika, że program nowego rządu polega na tym, aby przetrwać kryzys, nie uderzając specjalnie w żadną z grup społecznych. D. Tusk jest niekwestionowanym liderem partii, którego pozycji nikt nie może zagrozić, co pokazał, w upokarzający sposób marginalizując swojego głównego oponenta w partii Grzegorza Schetynę. Trudno dziś wskazać siłę zewnętrzną czy wewnętrzną, która mogłaby w istotny sposób zagrozić hegemonii PO i D. Tuska. Jedynym realnym niebezpieczeństwem dla tej partii jest deprawacja władzą. Nieograniczona władza może bowiem prowadzić do zjawisk patologicznych, np. korupcji. Tak stało się z rządem Leszka Millera, który osiągnął olbrzymią władzę, a upadł z powodu afer korupcyjnych, jak Rywina czy starachowicka, w które byli zamieszani politycy SLD.

    Będąc w cieniu dominującego partnera w rządzącej koalicji, PSL uzyskało w wyborach zbliżony wynik jak w 2007 r. i utrzymało swoją pozycję. Może też liczyć na poparcie rolniczego establishmentu, jednak realnym zagrożeniem dla przyszłości politycznej PSL będzie zapowiedziana przez D. Tuska reforma KRUS. Gdy okaże się ona niekorzystna dla rolników, konsekwencje ich niezadowolenia może ponieść PSL, a wtedy niewykluczone, że po kolejnych wyborach znajdzie się poza parlamentem.

    Lewicowa kompromitacja

    Przesądzony wydaje się los SLD, który stacza się w polityczny niebyt. Brak pomysłów programowych, fatalna kampania, kryzys przywództwa – to tylko niektóre czynniki decydujące o słabości tego ugrupowania. O tym, że SLD znalazł się w głębokim kryzysie, świadczy fakt, że na czele klubu parlamentarnego stanął Leszek Miller – symbol upadku tego ugrupowania, a jedyną osobą publicznie deklarującą chęć objęcia jego przywództwa jest Joanna Senyszyn.

    Czynnikiem decydującym o całkowitej marginalizacji SLD może być też Ruch Palikota, który przejął lewicowy elektorat i osiągnął wyborczy sukces, stając się trzecią siłą w parlamencie. Czy jednak ruch ten utrzyma się na stałe na politycznej scenie, czy też zniknie tak szybko jak się pojawił? Możliwie są oba scenariusze. Siłą Ruchu Palikota może być występowanie w imieniu niezadowolonych, np. młodych ludzi, którzy nie mają szans na realizację swoich życiowych aspiracji, czy innych grup zainteresowanych zmianą istniejącego status quo. Będąc w opozycji, Ruch Palikota może podtrzymywać obietnice skierowane do zbuntowanych, co nie znaczy, że traktuje je poważne. Słabością tego ugrupowania są jego politycy, których zachowania i poglądy przekraczają granice elementarnej przyzwoitości i wywołują kolejne skandale. Wanda Nowicka promuje środki antykoncepcyjne, gdy jednocześnie kierowana przez nią organizacja jest finansowana przez producentów tych środków. Robert Biedroń jako wiceszef komisji sprawiedliwości publicznie przyznaje, że łamie prawo, zażywając narkotyki. Roman Kotliński nie widzi problemu we współpracy z zabójcą ks. Jerzego Popiełuszki. A Janusz Palikot na członka Trybunału Konstytucyjnego zgłasza adwokata, z którym łączą go interesy i któremu zarzucano łamanie etyki zawodowej. To tylko niektóre przykłady zachowań obciążających to ugrupowanie. Może ono na długie lata skompromitować wszelkie idee lewicowe, bowiem na swoje sztandary wciągnął je człowiek, który idee traktuje instrumentalnie, jako element biznesplanu, mający zapewnić mu sukces.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół