dodane 2011-11-17 16:22
prze
Karolina Elbanowska ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców komentuje wybór nowego szefa MEN
Krystyna Szumilas, powołana na stanowisko ministra edukacji narodowej, to osoba mało rozpoznawalna. Ale dała się dotąd poznać ze złej strony. Jako wiceminister edukacji przy Katarzynie Hall przez cztery lata firmowała swoim nazwiskiem reformę, która polegała na wysyłaniu sześciolatków do nieprzygotowanych na ich przyjęcie szkół. Obawiamy się, że będzie kontynuować politykę swojej poprzedniczki, ocenioną negatywnie przez społeczeństwo a nawet przez samego premiera. Niestety zmiana na stanowisku ministra edukacji jest jedynie wizerunkowa. Gdyby premier naprawdę chciał coś zmienić w systemie edukacji, to powołałby na to stanowisko eksperta, niepowiązanego z ekipą rządzącą.
Minister Krystyna Szumilas ma teraz dwa wyjścia. Albo przyzna się do błędów, również własnych, i zacznie ratować polską oświatę, która pogrąża się coraz szybciej w kryzysie. Albo postawi na PR i będzie wbrew rzeczywistości udowadniała, że szkoły są wspaniale przygotowane, a wszystkie 6-latki świetnie sobie radzą z realizacją wyśrubowanego programu. Rodzice mają już serdecznie dosyć słuchania tych zapewnień.
Przeczytaj komentarze | 3 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
MEN powinnien pamiętać,że rodzice mają prawo decydować o swoich dzieciach i ich edukacji a takie manipulowanie jakie serwuje nam rząd przez kilka ostatnich lat jest nie dopuszczalne, przecież wcześniejsze pójście do szkoły dla wielu dzieci będzie zbyt silnym przeżyciem emocjonalnym i skumulowanie roczników będzie miało wpływ na ich życie ( pmyślmy o dostaniu się do gminazjum,liceum a w końcu pracy ).
To jest szokujące jak można nasze dzieci tak traktować. Czy jest zachowane prawo do równej edukacji?
Trzymajmy kciuki, aby nowa Pani minister okazała się mądrą kobietą i myślała o rodziach i dzieciach w naszym kraju, żeby mądre podejście do spraw związanych z edukacją było najważniejsze w jej działalności a nie cyferki.
Każda zła decyzja ma swoje skutki w przyszłości.
Pamiętam jak moja ciocia, która parę ładnych lat temu chciała posłać córkę o rok wcześniej ( razem ze starszą ) musiała się najeździć do kuratorium, dziecko musiało przejść wiele testów czy się nadaje - a teraz nie ma to znaczenia - każde dziecko się nadaje ( psycholodzy poprostu zmniejszą wymagania ).
Czy nie można w Polsce docenić w końcu to co mamy, a mieliśmy przecież dobry system edukacji ?
wszystkie komentarze >